Gdy na świat przychodzi dziecko, to w zdecydowanej większości przypadków kobieta korzysta z wszystkich przysługujących z tej okazji świadczeń i urlopów. Nie inaczej było i u nas, ale w związku z moją sytuacją zawodową, były w naszym życiu okresy, kiedy to główny ciężar zajmowania się domem i dziećmi spoczywał na mnie.

Bezpośrednie doświadczenie dwóch twarzy rodzicielskiej codzienności pokazało mi, że bez aktywnego wsparcia małżonka, łatwo jest ugrzęznąć w rutynie pieluch, butelek i spacerów.

Dlatego zachęcam Cię, drogi Tato, byś zobaczył co możesz zrobić, by pomóc Twojej żonie, (a jednocześnie całej Waszej rodzinie), podczas jej urlopu macierzyńskiego, rodzinnego lub wychowawczego

1. Pomóż jej wrócić do dawnych aktywności

Pamiętasz jeszcze co Twoja żona lubiła robić przed zajściem w ciążę i poświęceniem się opiece nad dziećmi?

Pływanie, bieganie albo jakaś inna aktywność fizyczna? Klub dyskusyjny, wolontariat albo warsztaty rozwojowe? A może relaks przy książce lub podczas samotnych spacerów po lesie?

Przy małym dziecku trudno jest znaleźć czas dla siebie. Nie dość, że maluchy są angażujące, a plan dnia podporządkowujemy do ich rytmu, to dodatkowo wyrzuty sumienia często nie pozwalają zająć się sobą.

W końcu wszyscy dookoła podkreślają, że to dziecko jest najważniejsze.

Po okresie połogu przypomnij swojej żonie o tym, co lubiła robić, co sprawiało jej przyjemność i zachęć ją do powrotu do aktywności. Kup jej karnet na pilates, jeśli lubiła się wyginać, zapisz na wydarzenie organizowane w okolicy albo poproś koleżanki o wyciągnięcie jej na wieczorną zabawę.

Wyjście z domu i powrót na własne wydeptane ścieżki przypomni jej, że też jest ważna i że sama także potrzebuje czerpać przyjemność z życia.

2. Wspieraj ją w karmieniu

Karmienie piersią jest dla mężczyzny bardzo wygodne. Nie możemy przecież zastąpić matki w jej wyjątkowej roli, w związku z czym nasza rola jest znikoma. Ale nie jest to powód, by zostawić ją z tym samą. Wbrew pozorom, Ty także możesz wspierać karmienie piersią.

Z kolei gdy Wasz maluch jest karmiony KPI, czyli mlekiem matki podawanym w butelce, to wachlarz Twoich możliwości pomocy realnie się zwiększa.

A jeśli matczyne mleko poszło w odstawkę, to tak naprawdę oboje macie równe szanse i równy udział w karmieniu dziecka. Niezależnie czy butelką mleka, czy łyżeczką, której zawartość regularnie ląduje na policzkach zamiast w buzi, czy to przy angażującej galaktyczne ekipy sprzątające metodzie BLW.

Do dzieła 😉

3. Nie zapominajcie o starszych dzieciach

W wirze troski o maluszka łatwo jest zapomnieć o rodzeństwie. Poniekąd słusznie uważamy, że skoro są starsi, to wymagają mniej uwagi i powinni zrozumieć, że teraz najważniejszy jest dzidziuś i mama.

Ale celowo dodałem tam słowo „poniekąd”, ponieważ starszy brat czy siostra też potrzebuje uwagi. Być może już nie tej pieluszkowej, ale bardziej dojrzałej, wymagającej – po prostu innej, dostosowanej do jego wieku, a także do faktu, że oto nie jest już jedynym oczkiem w głowie rodziców.

Pamiętaj, by spędzać czas ze starszakami. Czytanie książek, puzzle, gry, plac zabaw, rower…. Kontynuujcie to, co robiliście wcześniej, bawcie się razem, by dalej budować Waszą relację i by nie wywołać u nich niechęci do młodszego terrorysty, który odebrał im rodziców.

Jeśli to mama sprawuje główną opiekę nad maluszkiem, a Ty ogarniasz starsze dziecko, to co jakiś czas zamieńcie się rolami. Niech mama spędzi czas wyłącznie ze starszymi, podczas gdy Ty zajmiesz się maleństwem.

Taka zamiana ról będzie korzystna dla każdego.

4. Idźcie na randkę

A dokąd?

Wszędzie tam, gdzie nie ma Waszych dzieci. Może to być niespieszny spacer po lesie bez wózka, wyjście do kina na film, którego bohaterowie nie są narysowanymi zwierzętami mówiącymi ludzkim głosem albo kolacja w restauracji podczas której nie musicie martwić się niczyim płaczem.

Na tak długo, na ile uda Wam się znaleźć opiekę dla dziecka, na tyle dajcie sobie czas, by spędzić go tylko we dwoje.

Nie denerwuj się jednak, gdy wszystkie tematy rozmowy Twojej żony będą zmierzały ku dziecku. Jest ono teraz całym jej światem. Sukcesywnie i spokojnie przytakuj z uśmiechem, a potem zmień temat.

To wystarczy.

5. Pokaż, że jest nie tylko matką, ale też kobietą

Nic tak nie zabija romantyzmu i erotyki jak brutalnie powtarzająca się codzienność, której symbolem staje się codzienne niewyspanie i podkrążone oczy oraz wyciągnięte dresy i poplamiona od jedzenia bluzka.

Taki stan wcale nie pomaga poczuć się atrakcyjnie, a chroniczne zmęczenie zupełnie nie zachęca do miłosnych igraszek pomimo tego, że po pewnym czasie abstynencji gdzieś w sercu zaczyna nawet tlić się ochota.

I jeśli nie chcesz, by seks stał się przez dłuższy czas nieosiągalnym tabu lub niesatysfakcjonującym obowiązkiem, to musisz zakasać rękawy

Pokaż swojej żonie, że widzisz w niej nie tylko matkę, ale przede wszystkim kobietę. Tę, z którą chcesz iść przez życie i (z) którą chcesz (się) kochać pomimo kilku nowych kilogramów lub pomarańczowej skórki.

Żeby to zrobić nie musisz zdobywać się na Himalaje popkulturowego romantyzmu. Wystarczy że każdego dnia przypomnisz jej o tym, że ją kochasz. Możesz też skorzystać z 5 domowych sposobów na codzienne rozpalanie miłości.

A jakie są Twoje doświadczenia z czasów urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego?

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki