Jak zapewne wiecie, bardzo lubimy rodzinne podróże.

Bo choć czasem dzieci dadzą w kość, to zawsze znajdzie się powód do uśmiechu.

Bo choć czasem się na siebie poobrażamy to dzięki niecodziennym doświadczeniom lepiej się poznajemy.

Bo choć często z rodzinnego wyjazdu wracamy zmęczeni, to podobnie jak przepytani przeze mnie rodzinni podróżnicy, wierzymy że ma to sens.

I mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy kontynuować nasze rodzinne wyjazdy, pomimo tego, że bez dzieci, byłoby pewnie prościej i milej. A dlaczego prościej? Choćby z tych 5 powodów:

1. Romantyczne spacery i kolacje – a raczej ich deficyt

Ogromną przypadłością dzieci jest nieumiejętność celebrowania bezczynności.

Dlatego też powolny spacer nad rzeką, w parku czy po wieczornie rozświetlonych ulicach miasta dla dzieci jest kompletną stratą czasu. I choć my wiemy, że ta bezczynność jest tylko pozorna, to dla nich tak naprawdę nic się nie dzieje. Nuda. Bez sensu.

Podczas gdy my, dorośli, czerpiemy przyjemność z bezcelowego przemierzania przestrzeni, dziecięce poczucie braku celu skutecznie zniszczy werbalnie większość naszych romantycznych zapędów.

Podobnie rzecz się ma z romantyczną kolacją. Atmosfera, cicha rozmowa i delikatne trzymanie za rękę? Jeśli byłeś kiedyś z dzieckiem w restauracji to wiesz, że dla nich najważniejsze jest to, że posiłek jest: za gorący, za zimny, za słony, za pikantny, za tłusty, za twardy, zbyt warzywny…. no i kiedy będzie deser.

Jeśli podczas rodzinnych wakacji chcesz spędzić romantyczny czas, musisz wykazać się czujnością, by wyłapać te rzadkie momenty, kiedy dzieci zajmą się sobą i przez kilka sekund będziecie mogli patrzeć na nie tylko jednym okiem.

Co jednak ważniejsze, wspólnie musicie wykazać się też kreatywnością, by takie chwile sobie stworzyć.

2. Choroby

Dzieci uwielbiają chorować na dzień przed wyjazdem na wakacje. A im dłużej planowany urlop, tym większa intensywność objawów.

Gdy wylądowaliśmy na Bali, najtrudniejszym okresem naszego pobytu były trzy pierwsze dni, kiedy 9-miesięczna Sara przez 3 doby miała gorączkę i nie chciała nic jeść.

W domu też się to może zdarzyć, ale na wakacjach choroba uderza z podwójną mocą. Nie dość, że nie masz w pobliżu swojego lekarza i domowych warunków, w których czujecie się bezpiecznie, to w dodatku skutecznie odbiera radość z wyczekiwanych i wymarzonych atrakcji.

Na szczęście po trzech dniach Sarze przeszło.

Tak samo jak w domu.

3. Poranne leniuchowanie

Niezliczona ilość memów mówiących o tym, że w tygodniu trudno jest wygonić dzieci z łóżka, a w weekendy wstają one jeszcze przed pianiem koguta świadczy o tym, że prawie każdy z nas, rodziców, był choć raz uczestnikiem tego dramatu.

Wyobraź więc sobie, że rodzinny wyjazd, to taki wydłużony weekend. I jeśli chcesz poleniuchować z rana w łóżku, to Twoje maluchy nie dość że wcześnie wstaną, to mając ograniczony dostęp do zabawek, błyskawicznie przejdą do marudzącej ofensywy czekając na atrakcje, które tego dnia im zapewnisz.

Lepiej więc nastaw się, że na wakacjach z dziećmi, do południa sobie nie pośpisz.

4. Kontemplacja sztuki

Z niemal roczną Różą wpadliśmy kiedyś do madryckiego Museo del Prado i pędem pokonaliśmy kilka sal, by dotrzeć do El Greco. Potem szybki rzut oka na Tycjana, Rafaela i Rubensa, by dotrzeć do naszego celu: Hieronima Boscha. Wizualna petarda, którą jednak trudno kontemplować, gdy dziecko w sali, w której wszyscy szepcą zaczyna bawić się w króla ciszy.

Dlatego dostaje ciasteczko. 1:0 dla nas. 😉

Ale podchodzi miły pan i równie miło, lecz stanowczo oznajmia, że w muzeum się nie je. Na co my jeszcze milej i jeszcze stanowczej odpowiadamy, że owszem, możemy jej zabrać ciastko. Ale wtedy będzie głośno. Jego wybór.

Ciastko zostaje. 2:0 😉

Jeśli chcesz całodobowo zachwycać się sztuką w Luwrze czy innych licznych Narodowych Galeriach Starego Kontynentu – zostaw dzieci w domu. Idąc tam z nimi, wyjdziesz szybciej niż wszedłeś.

5. Spontaniczny seks

A gdy już wyćwiczysz się w kreatywności potrzebnej do organizacji romantycznej kolacji z punktu nr 1, to możesz podjąć się realizacji trudniejszego zadania, jakim jest seks.

Poranny, wieczorny, a może dla odmiany okołopołudniowy? Gdy podróżujesz z maluchem, który przesypia kilka godzin w ciągu dnia, to Wasze szanse wzrastają, jeśli na czas drzemki zdążysz wrócić do hotelowego pokoju.

Jednak jeśli podróżujesz ze starszakami, które uszy i oczy mają otwarte, a w dodatku śpicie w wieloosobowych pokojach rodzinnych, to kreatywność nie stanie się Twoim drugim imieniem.

Zastąpi pierwsze.

Razem z nazwiskiem 😉

A jakie są Twoje doświadczenia z rodzinnych podróży?

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki