W ubiegłym tygodniu nasza najmłodsza córka spędziła pierwszą adaptacyjną godzinę w przedszkolu. 7 lat temu ten dzień był dla nas niezwykłym, pełnym obaw, a także nadziei wydarzeniem, które pamiętamy do dziś.

A dziś, choć jesteśmy tymi samymi rodzicami, tymi samymi ludźmi, to jednak kilka lat doświadczeń rodzicielskich sprawiło, że przeżyliśmy ten dzień bez fajerwerków, które towarzyszyły pierwszej córce.

I wieczorem dotarło do mnie, że kolejne dzieci w rodzinie otrzymują inną dawkę uwagi i emocji niż pierworodne. Analizując nasze podejście wychowawcze powstała taka lista rzeczy, których nie doświadczą te drugie, trzecie, czy czwarte….

1 Bycie jedynakiem

Nie licząc przypadków, gdy jako pierwsze urodzą się Wam bliźniaki lub inne trojaczki, to każde pierwsze dziecko jest przez chwilę (a co najmniej przez rok) jedynakiem.

I żadne inne dziecko nigdy później nie otrzyma 100% jednoczesnej uwagi obojga rodziców – razem ze wszystkimi plusami i minusami takiej koncentracji.

Dlatego warto czasem z premedytacją zaplanować czas tylko z jednym dzieckiem osobno, bo choć radzi ono sobie świetnie mając wokół starsze rodzeństwo i wydaje się być bardziej ogarnięte życiowo, to Twojej miłości i bezpośredniej uwagi nic mu nie zastąpi.

2 Teorie książkowe

Nic tak nie raduje rodzica, jak dziecko, które zachowuje się i reaguje według książkowej tresury teorii.

I to właśnie pierwsze dziecko najłatwiej zacząć wychowywać według książki, zwłaszcza że jako młodzi rodzice chcemy jak najwięcej dowiedzieć się o rodzicielstwie i chłoniemy informacje o różnych stylach wychowawczych.

Poświęcając dziecku pełną uwagę (patrz punkt 1.) o wiele łatwiej stosować teorie psychologów, pedagogów i innych parentospecjalistów wyłuszczone na kolejnych stronach coraz liczniejszych poradników wychowawczych.

A potem na świat przychodzi drugie dziecko.

I trzeba podjąć decyzję – czy oddajemy dziecko na gwarancji, bo już nie wszystkie teorie na nim działają czy odstawiamy instrukcję obsługi dziecka na półkę z działem science-fiction, bo po prostu za pierwszym razem nam się udało;)

3 Zasady idealizmu rodzicielskiego

Żadnych bajek przed drugim rokiem życia – znasz to podejście?

Słodycze? W żadnym razie, no może tylko w weekendy

Gdy dziś rozmawiam z najstarszymi dziećmi naszych znajomych (a także swoją pierwszą córką) oraz ze starszą o 5 lat własną siostrą, to często w tej rozmowie przewija się wątek:

ja w ich (Twoim) wieku nie mogłam tego robić,

mi rodzice na to nie pozwalali.

Młodsze dzieci smakują życie szybciej – wolno im więcej, bo trudno je odgrodzić od tego co robi starsze rodzeństwo. Szybciej więc doświadczają nowych rzeczy, ale z drugiej strony także żalu albo nawet rozpaczy, kiedy okazuje się, że ze względu na wzrost nie mogą skorzystać z niektórych atrakcji wesołego miasteczka lub aquaparku, na które wstęp mają już starszaki.

Czy znasz jakieś sytuacje z tego filmu z Waszego życia?

4 Ekscytacja edukacyjnych inicjacji

Pamiętasz swoją pierwszą miłość? Wasz pierwszy pocałunek?

A trzecią miłość? A piątą?

I choć dzieci są dla nas ważniejsze niż te zaprzeszłe miłostki, to reguły dotyczące pierwszych razów są bardzo podobne 😉

Pamiętasz pierwszy dzień w przedszkolu czy szkole pierwszego dziecka? Pierwszą zaśpiewaną piosenkę na akademii z okazji dnia mamy i taty? Pierwszy narysowany obrazek?

A drugiego dziecka?

A kolejnego?

Jak już pisałem, pierwszy dzień w przedszkolu pierwszej córki był dla nas wiekopomnym wydarzeniem, a z każdym kolejnym dzieckiem łatwiej nam przejść nad tymi wydarzeniami do porządku dziennego. Dlatego warto nieco się przymusić, by wydobyć z siebie więcej emocji.

Nie dla siebie, bo my ich nie potrzebujemy.

Ale właśnie dla nich, by czuły, że jesteśmy obecni razem z nimi.

5 Cisza

Takiej ciszy, jak przy usypianiu pierwszego dziecka, w naszym domu nie było nigdy.

Nigdy wcześniej.

I nigdy potem.

Czy to dobrze, że uczymy od małego życia w normalnych warunkach, czy źle, że nie zapewniamy mu idealnych warunków rozwojowych?

Ja optuję raczej za pierwszą opcją, ale wiem, że zdania w tej kwestii sa podzielone.

A Ty? Jak uważasz?

Czy drugie, trzecie dzieci mają lepiej czy gorzej w rodzinie?