Ciąża. Stan błogosławiony. Przy nadziei. Brzemienność. Dwupak.

Dla jednych kobiet cudowny okres, dla innych dziewięć miesięcy koszmaru albo ciągłego niepokoju.

Niezależnie od tego, do której grupy zalicza się Twoja żona, przez 40 tygodni jesteś jej towarzyszem, a w dodatku prowodyrem całej sytuacji.

Nie chowaj więc głowy w piasek i pomóż jej dotrwać do rozpakowania w jak najlepszym stanie. Fizycznym i psychicznym.

Oto 5 porad, jak zachować spokój, gdy Twoja żona jest w ciąży:

Pozwól się wyspać

Generalnie, jeśli jesteście w pierwszej ciąży, to spanie 24h/7 raczej nie stanowi większego problemu. Schody zaczynają się, gdy macie już jedno dziecko (albo i więcej), a Twojej żonie cukier opadł do poziomu niższego niż rozgrywki Ekstraklasy i musi się położyć.

Chociaż na chwilę. Która może trwać kilka godzin 😉

I tutaj, mój drogi kolego, trzeba zakasać rękawy i zająć się domowym majdanem, pomimo tego, że po powrocie z pracy najchętniej walnąłbyś się na kanapę, wsunął obiad i odpoczął po ciężkim dniu w robocie.

Gdy nadejdzie ten czas, że popołudniowe drzemki będą codzienną rzeczywistością, a nie jednorazowym wybrykiem, zaplanuj posiłki z wyprzedzeniem, by mieć już gotowe do odgrzania i zabieraj dzieci z domu, jeśli pogoda pozwala.

A jeśli nie pozwala, to też je zabierz, tylko dobrze ubierz.

Daj się wyspać ciężarnej kobiecie i pomóż odpocząć jej i dziecku, bo lepiej mieć śpiącą królewnę w domu niż przemycać obiady na oddział patologii ciąży.

Bądź jej abstynenckim towarzyszem

Kobiety w ciąży są mile widzianymi uczestnikami spotkań towarzyskich. Nie piją alkoholu, więc w razie czego mogą odwieźć imprezowiczów do domu. A najlepiej w tym wszystkim odnajduje się mąż, który w końcu może sobie pofolgować i korzystać z życia, bo skoro żona nie pije i może prowadzić samochód, to szkoda żeby się zmarnowało.

Tak samo myślałem i robiłem podczas pierwszych dwóch ciąż, odstawiając okazjonalne piwko na dwa miesiące przed terminem porodu, nadając sobie status karetki. Przy trzeciej ciąży coś mnie tknęło, by spróbować przeżyć ten czas inaczej. W tydzień po potwierdzeniu kolejnej nadchodzącej przesyłki odstawiłem alkohol z zamiarem poczekania do pępkowego.

I powiem Ci szczerze, że to było wspaniałe dziewięć miesięcy. I wcale nie tak trudne jak by się mogło zdawać. Gdy już wszyscy znajomi wokół wiedzieli o moim postanowieniu to i wieczór kawalerski, i ślub kolegi, a nawet imprezy firmowe, na których stres rozpuszczał się w piwie i whiskey, przestały być jakimkolwiek problemem.

A świadomość, że żona wie, że może na mnie liczyć w każdej chwili, niezależnie od miejsca i okoliczności, była tak przyjemna, że w kolejnej ciąży zrobiłbym to samo.

Zakochaj się na chwilę w lekkich serialach

Gra o tron. Wikingowie. Westworld.

Lubisz gdy napięcie wylewa się z ekranu razem z morzem krwi i gdy nie wiadomo kogo zabraknie w następnym odcinku? My też. Ale po jednej czy dwóch próbach przebrnięcia przez podboje Ragnara lub potyczki Lannisterów ze Starkami odpuściliśmy.

Nie było warto ze względu na niepokój czy późniejsze problemy ze snem przyszłej mamy.

W zamian za to zaeksperymentowaliśmy z klasykiem naszego dzieciństwa – Przystankiem Alaska, który oglądaliśmy na początku lat 90. ze swoimi rodzicami.

Jeśli obejrzysz choć jeden odcinek, zobaczysz jaki zwrot wykonały seriale przez ćwierć wieku. Ilość akcji, jaka dzieje się w jednym odcinku perypetii mieszkańców Cicely wystarczyłaby ledwie na 5 minut Gry o tron.

I chyba właśnie przez ten spokój, senny klimat i niespieszne dywagacje o codziennych życiowych problemach ten serial znów się nam spodobał. A może dlatego, że oglądając go po latach jako dojrzali ludzie, rozumiemy problemy doktora Fleischmana, Maggie czy Chrisa o Poranku zupełnie inaczej?

Bądź tatą

Już jest. O 5.30 zostałem tatą. 3560g, 54cm, 10APGAR. Do tego zdjęcie pomarszczonej buźki noworodka i wykończonej, ale uśmiechającej się przez łzy wykończonej mamy.

Podobnie wygląda większość SMS-ów, które wylatują każdego dnia z porodówek od dumnych tatusiów. Czasem z dopiskiem: Byku. Po tacie 😉

Ale technicznie rzecz biorąc tatą stajesz się dużo wcześniej – w momencie poczęcia, gdy Twój najdzielniejszy wysłannik połączy się z tą jedyną komórką w krętych korytarzach jajowodu.

Myk jest taki, że nie wiesz tego od razu, ale dopiero po kilku tygodniach, a sposób w jaki się o tym dowiesz zależy od Twojej żony. Ale już wtedy, gdy ona powie Ci, że nosi Wasze wspólne dziecko, powtarzaj sobie i jej, że jesteś tatą.

Tej rady udzieliła mi niezwykła położna, z którą spotkaliśmy się w Santiago de Chile podczas naszej podróży poślubnej dookoła świata, kiedy przyszliśmy do niej poradzić się co robić i czy kontynuować naszą tułaczkę po Ameryce Południowej.

Oprócz rad, których udzieliła Joli, powiedziała mi, że przez ciążę idzie się razem. I tak jak Jola jest już mamą, tak ja jestem już tatą i jako taki mam się opiekować i żoną, i dzieckiem.

I choć ma zaledwie kilka centymetrów, to mam mówić do niego codziennie. Przez brzuch, z miłością i z ciepłym dotykiem dłoni opisywać piękno świata i zapewniać o tym, że jest kochane i na niego czekamy.

Pokaż swojej żonie, że bierzesz tę odpowiedzialność na siebie od pierwszych dni, a z dużo większym spokojem odliczać będzie dni do porodu.

Wyluzuj

Nie jest to konieczne, ale przydatne, bo albo wyluzujesz albo zwariujesz.

Wyobraź sobie blender z kielichem koktajlowym, a w nim szpinak z fetą i jogurtem gotowy do wymieszania. A teraz go włącz. Ale bez przykrywki.

Czyja to wina, że spędzisz 3 godziny sprzątając podłogę, sufit i ściany?

Jeśli to Ty zrobiłeś, to Twoja. A jeśli to zrobiła Twoja żona w ciąży….. to w sumie też Twoja, bo mogłeś to zrobić za nią.

I to na Ciebie kapie ten szpinak podczas gdy zdejmujesz palcami fetę z jej włosów.

Wtedy słyszysz słowa pomieszane z łkaniem, że ona jest już do niczego i wszystko psuje.

I zastanawiasz się czy masz resztki farby po remoncie do zamalowania zgniłozielonych plam.

A czy mnie jeszcze kochasz? Taką grubą i bezradną?

Czujesz, że skarpetka przesiąka Ci zieloną mazią, w której stoicie od 5 minut, a koszulkę masz mokrą od łez.

Kocham Cię. Jesteś Wspaniała. Dziękuję. I tak miałem odmalować te ściany na weselszy kolor dla Ciebie i maluszka.

Naprawdę? To ja chyba się położę (patrz punkt 1). Chlip. Kocham Cię.

Wyluzuj. Z hormonami nie wygrasz.

A jakie są Twoje doświadczenia?

Droga Mamo, jeśli czytasz ten tekst – czego najbardziej potrzebowałaś od swojego mężczyzny podczas ciąży?

A Ty, drogi Tato, masz jakieś inne pomysły na wspólne przetrwanie ciąży?

Podzielcie się swoimi wnioskami w komentarzu.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki