Na początku wieku, mury liceum, do którego uczęszczałem, odwiedziły dwie nieśmiało uśmiechające się młode panie. Jak się okazało przybyły one do nas z misją. Niosąc kaganek oświaty miały nauczyć naszą klasę nowego słowa, które rozpoczynało dopiero swój marsz na salony:

asertywność.

Po szybkim liźnięciu teorii, przeszliśmy zgrabnie od słów do czynów – przez 45 minut trenowaliśmy jak iść przez życie mówiąc na różne sposoby NIE. I czuć się z tym dobrze.

Dziś, gdy co chwila ktoś lub coś czyha na moją uwagę, na mój czas i na moje pieniądze, umiejętność mówienia NIE wydaje się być bardziej cenna niż kiedykolwiek. I z tegoż względu powinna być przedmiotem obowiązkowym w szkole. I to dużo szybciej niż w liceum.

Niestety nie jest.

I dlatego postanowiłem sam uczyć moje dzieci mówić NIE.

I nie, nie jest to łatwe.

„Nie” jest trudne

Słowo NIE podświadomie kojarzy nam się z czymś niemiłym i negatywnym, a my przecież nie chcemy być niemili, nie chcemy się z kimś nie zgadzać, nie chcemy robić komuś przykrości. Nie chcemy by inni o nas źle myśleli. Nie chcemy być odtrąceni.

„Nie” jest wkurzające

I to nie dla dziecka, a dla rodzica. Nic chyba tak nie wnerwia jak nie słuchający Cię syn czy córka, który co rusz robi Ci na przekór. Dodatkowo z jego ust ciągle wydobywa się powtarzane jak mantra NIE, NIE, NIE. Po co więc go jeszcze tego uczyć?

„Nie” jest wielowymiarowe

To NIE, które słyszysz tak często od swoich małych dzieci jest ich naturalną drogą rozwoju. W ten sposób uczą się siebie, poznają swoje i twoje granice. Stają się niezależną jednostką. Ty też przez to przeszedłeś.

Dopiero potem my, rodzice i społeczeństwo, narzucamy im że trzeba być grzecznym.

A jak najprościej pokazać, że jest się grzecznym? Przytakując starszym i zgadzając się ze wszystkimi.

NIE, którego powinieneś nauczyć swoje dziecko, to NIE, które chroni strefę psychiczną i fizyczną dziecka przed zagrożeniem.

Boisz się, że kiedyś usłyszysz od swojego dziecka „nie”

Im starsze stają się moje dzieci, tym bardziej obawiam się momentu, w którym powiedzą NIE mojemu stylowi życia, mojemu światopoglądowi, moim wartościom, które im wpajam.

Jak wtedy zareaguję? Wiem, że będzie to trudny i być może niebezpieczny okres, ale aby mogły ukształtować w sobie samodzielnego, niezależnego człowieka jest on konieczny.

Jeśli nauczysz wcześnie mówić dziecko NIE, łatwiej będzie mu wierzyć, że je akceptujesz i kochasz, pomimo tego, że się nie zgadzacie. Podczas gdy ono przebuduje swój świat, Tobie łatwiej będzie się z tym pogodzić.

Trzymając jego NIE za kratkami ust możesz tylko opóźnić jego uwolnienie. A im później to się stanie, tym konsekwencje będą bardziej dotkliwe.

„Nie” jest zapomnianym reliktem epoki

Większość starszych osób nie potrafi odmawiać. Nie wiem, czy winić za to system, w którym dorastali czy wychowanie w domu. Pewnie jedno i drugie.

Faktem jest, że w początkowych latach utrwalania władzy ludowej, gdy dochodziło do obsadzania stanowiskach w lokalnych władzach, a potem często w radach zakładowych i innych spokrewnionych z partią stowarzyszeniach, wyboru dokonywano w głosowaniu jawnym zadając sprytne i z pozoru niewinne pytanie:

„To jest najlepszy kandydat. Czy ktoś jest przeciw?”

Możesz się domyślić, że za NIE można było marnie skończyć. Lepiej więc nie mówić NIE głośno. A najlepiej wcale. Nasi dziadkowie dla bezpieczeństwa siebie i swoich bliskich albo przytakiwali, albo milczeli. Tego nauczyli swoje dzieci. A one, gdy podrosły, przekazały to nam.

Oprócz tego, realia lat minionych, nakazywały wdzięczność za każdy podarek. W czasach, gdy przyszłość nie rysowała się różowo i ciężko było o artykuły pierwszej potrzeby, wzajemna wymiana towarów pomagała przetrwać. Nieprzyjęcie otrzymanej rzeczy, chociażby była Ci w tej chwili niepotrzebna, było więc nie do pomyślenia.

I to między innymi dlatego starsi ludzie, nasi dziadkowie czy nawet rodzice, często nie rozumieją słowa NIE. A gdy usłyszą je z usta swojego wnuka, to najczęściej je ignorują, co z czasem doprowadza do konfliktów.

„Nie” wymaga wewnętrznej siły

Co musiał zrobić Luke Skywalker, by nie zrealizować planu Palpatine’a? By nie zabić Vadera i nie przejść na Złą Stronę Mocy?

Zgadza się. Musiał powiedzieć NIE.

Samodzielny wybór.

Trudna decyzja.

Przełamanie schematu.

Brak zgody na to, by robić to co wszyscy.

Wyjście z owczego pędu.

Tym wszystkim staje się użyte w odpowiednim momencie NIE.

Trudno jest powiedzieć NIE, gdy wszystko dookoła krzyczy TAK.

Ale jedno nie powiedziane w odpowiedniej chwili może zmienić życie. Twoje i reszty świata.

Nie wierzysz?

1 grudnia 1955 roku, w amerykańskim Montgomery, czarnoskóra Rosa Parks odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie na rzecz białego mężczyzny. Za swój czyn została osadzona w areszcie, a po kilku dniach uznana przez sąd winną złamania obowiązującego prawa.

Jej odwołanie się od wyroku, które było konsekwencją tego jednego NIE wypowiedzianego w autobusie rozpoczęło rozpoczęło serię wydarzeń, które rok później doprowadziły do uznania przepisów o segregacji za niekonstytucyjne.

Na fali trwających rok protestów powstał Ruch Praw Obywatelskich, którego głową został pastor Martin Luther King. Swoimi działaniami organizacja ta zmieniła oblicze Ameryki.

A zaczęło się od jednego NIE.

Na podstawie wieloletnich badań i obserwacji, twórca słynnego eksperymentu więziennego, prof. Zimbardo powiedział:

W całej historii zdecydowanie więcej zbrodni popełniono z powodu posłuszeństwa wobec władzy, niż nieposłuszeństwa. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie odmieńcy są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw, są ludzie ślepo posłuszni wobec władzy.

I choćby dlatego musisz nauczyć swoje dzieci mówić NIE

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki