Co????? W jednej chwili całe życie przeleciało mi przed oczami. Moja 9-letnia córka rozpoczęła drogę ku samozagładzie i za niedługo będzie chciała jeździć na koncerty samozwańczego Króla Albanii.

Hmmm. Widzisz misiu, są różne gatunki muzyki….

Gdzie zrobiłem błąd? Za mało Mozarta? Za wcześnie na Floydów i Beatlesów? Grechuta i Niemen za nudni? Dean Martin zbyt staroświecki?

Yyyy. Są piosenki dla dzieci i są takie dla dorosłych…..

Czego nie dopilnowałem? Przecież ona jest jeszcze dzieckiem, a już interesuje się kawałkami zachwalającymi narkotyki, seks, uprzedmiotowienie kobiet i hedonizm w czystej formie.

Eeee. Niektórzy myślą, że bycie dorosłym, to przeklinanie, palenie papierosów, picie alkoholu i jak zaczną tak robić, to staną się dorosłymi….

Który gnojek z jej klasy zapodał taką muzykę na telefonie? Niech no ja dorwę małego skurczybyka. Gdzie byli rodzice?

W życiu trzeba dobrze wybierać. Nie każdy, kto głośno mówi, mówi dobrze. Nie każdy kto krzyczy, ma coś mądrego do powiedzenia….

Czy jest jeszcze dla nas nadzieja?

– Córuś, a czemu pytasz?

– A bo w starszej klasie jest dziewczyna o takim nazwisku i się zastanawiałam czy to coś znaczy.

– Uff…

Czemu dziecko pyta?

Gdy dziecko zadaje nam pytania, to znak że wszystko gra, że ma do nas zaufanie, że chce się od nas czegoś dowiedzieć, ba być może jesteśmy nawet dla niego autorytetem, choć pewnie nie zna jeszcze dobrze znaczenia tego słowa. I w tym wypadku, chyba jak w żadnym innym potwierdza się teoria, że nie ma głupich pytań: czemu niebo jest niebieskie, skąd się biorą dzieci, co to znaczy HWDP?

Niestety, słysząc pytanie płynące z ust dziecka, z dużą łatwością wpadamy w tryb pouczający, próbując od razu rozwiązać jego problemy, nawet te nieistniejące. Podświadomie chcemy ochronić dziecko i szybko zakończyć śliski temat, w którym być może nie czujemy się zbyt pewnie. Gdybyśmy posłuchali się z zewnątrz, stając obok, być może okazałoby się, że odpowiadamy sami sobie i stoimy nad milczącym dzieckiem wznosząc się na wyżyny retoryki.

Tymczasem jeśli chcemy udzielić odpowiedzi na prawdziwe pytanie, musimy wejść w skórę dziecka, spojrzeć na problem jego oczami.

I co najtrudniejsze – zamilknąć.

Zapytaj i słuchaj

Żyjemy kilka razy dłużej niż nasze dzieci, nasze doświadczenia to niejedna przygoda i do śmiechu, i do łez. Przez tysiące dni  poznaliśmy tysiące osób. To jest nasz kapitał, dzięki któremu możemy objaśniać świat dzieciom.

Lecz by zrobić to dobrze i ich nie zniechęcić, musimy wyłączyć nasz wewnętrzny tryb wszechwiedzący, zejść na ziemię i zrozumieć intencje dziecka stosując jego metodę, która często doprowadza nas do szału:

A dlaczego? A czemu? A jak myślisz?

Jeśli udało Ci się powstrzymać oratorskie zapędy, to już połowa sukcesu. Nadszedł czas na drugą część układanki – słuchanie odpowiedzi dziecka.  A najlepszą zachętą do udzielenia odpowiedzi jest zadanie pytania i pozwolenie dziecku na swobodną odpowiedź, bez przerywania, krytykowania i osądzania.

Może się okazać, że ono już zna odpowiedź, ale potrzebuje utwierdzić się w swojej opinii i samo sobie odpowie, jeśli mu na to pozwolimy. Może się też okazać, że nasz pierwotny punkt widzenia nie uwzględniał sytuacji, w jakiej znajduje się dziecko. Może się okazać, że pytanie dotyczy zupełnie innej, może błahej, a może bardzo poważnej rzeczy, której nasz kilkulatek nie jest w stanie sformułować.

Być może potrzebuje jedynie niewielkiego nakierowania, a być może temat jest zupełnie nowy i będziecie go wałkować przez najbliższy miesiąc.

Możliwości jest wiele. Nie poznamy ich, jeśli od razu narzucimy jedyną słuszną wersję. A jeśli będziemy ją zawsze narzucać, to szybko może się okazać, że nikt nas nie będzie o nic pytał.

A od natłoku dziwnych pytań ze strony dzieci gorszy jest tylko brak pytań 😉

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki