Telefon jest jak młotek. Sam z siebie nic nie zrobi.

I tak jak młotek w rękach człowieka staje się narzędziem, dzięki któremu możemy poprawić sobie jakość życia lub zrobić krzywdę sobie lub innym, tak samo telefon jest urządzeniem, które w zależności od woli i umiejętności użytkownika może mu pomóc lub zaszkodzić.

Pamiętasz swoje pierwsze próby wbijania gwoździ? A pierwsze próby używania 4-calowego dotykowego wyświetlacza?

Teraz pewnie nie sprawia Ci to większego problemu, ale jeśli Twoje palce były na początku równie nieporadne jak moje, to znaczy, że przeszedłeś w swoim życiu pewną drogę. Możesz ją nazwać doświadczeniem, rozwojem lub kompetencją.

Jak chcesz.

Najważniejsze, żebyś uświadomił sobie, że teraz Twoja kolej, byś przekazał swoją wiedzę i umiejętności swojemu dziecku.

I te dotyczące młotka. I te dotyczące telefonu.

Od czego zacząć?

Rozmawiaj z dzieckiem o używaniu telefonu

Wiem, brzmi to dość trywialnie, ale często zapominamy o tym, że nic nie zastąpi wspólnej, otwartej i uczciwej rozmowy na temat korzyści i niebezpieczeństw płynących z codziennego użytkowania telefonu.

I pozwól, że już na samym początku odradzę Ci złowieszczy ton, że wokół czyhają sami złoczyńcy i krwiopijcy. Nie dość, że szybko stracisz słuchacza, bo nikt nie lubi być zastraszany, to szybko staniesz się niewiarygodny.

Dlaczego? Przejrzyj listę swoich aplikacji i zastanów się do czego używasz telefonu.

U mnie na szybko wyszło: internet, bilety SKM, mapy, poczta, rejestracja treningów, płacenie za parking, słuchanie podcastów, odtwarzanie muzyki, kalendarz, planowanie zadań, komunikator.

No i jeszcze dzwonienie i SMS (choć to już bardzo rzadko).

I nie, nie chodzi mi o to, by być hurraoptymistą udającym, że niebezpieczeństwa nie istnieją.

Przypomnij sobie młotek. Możesz powiedzieć, że jest niebezpieczny, schować go do szafy i uważać problem za rozwiązany. W końcu jeśli czegoś nie widzimy i o tym nie mówimy, to tego nie ma, prawda?

Natomiast jeśli chcesz nauczyć dziecko bezpiecznego wbijania gwoździ, to nie będziesz mu mówił tylko o złamanych paliczkach, obitych nadgarstkach i schodzących paznokciach, ale:

  1. najpierw wytłumaczysz,
  2. potem pokażesz,
  3. a następnie zachęcisz do próbowania.

I tak samo jest z telefonem:

Wprowadzaj dziecko w mobilny świat

Trzymając się wcześniejszej analogii z młotkiem, mobilny świat możemy porównać do dużego warsztatu albo, jeszcze lepiej, Castoramy czy innego Liroya.

Idziesz sobie główną alejką i dookoła uginają się półki z narzędziami, a tysiąc rodzajów wkrętów na każdy dzień tygodnia aż krzyczy by je zważyć. Z drugiej strony kuszą promocje na wkrętarki, a gdzieś w tle migocze galaktyka lamp z działu oświetleniowego.

Czy robiąc zakupy w markecie budowlanym, powiedziałbyś do swojego dziecka:

Słuchaj, daj mi chwilę oddechu, przejdź się tu po sklepie i znajdź sobie coś do zabawy.

Gdy skończysz, znajdziesz mnie na dziale budowlanym przy łącznikach krokwiowych LK4 (prawych).

 

Brzmi abstrakcyjnie, prawda? I na początku czymś abstrakcyjnym, a jednocześnie mocno pociągającym, jest dla dziecka telefon i wszystko co z nim związane.

Jeśli nie objaśnisz dziecku jak bezpieczne poruszać się po sklepie i co może dotykać, to puszczając je samopas możesz z żoną robić zakłady za ile przyjedzie karetka. Jeśli mu nie wskażesz gdzie jest dział budowlany i jak wyglądają krokwie, to po 2 godzinach poszukiwań znajdziesz go śpiącego na ławce na dziale ogrodniczym.

Twoim zadaniem, jako rodzica, jest wyjaśnianie jak działa cyfrowy świat i jak się w nim poruszać.

Musisz nie tylko ustalać granice, ale też wytłumaczyć w zrozumiały dla niego sposób pojęcia, dzięki którym będzie wiedział co jest czym w równoległej rzeczywistości. Zacznij od tych prostych, których sam używasz: wifi, SMS, email, login , android, numer premium, 3G, karta kredytowa.

Lista jest pewnie nieskończona i dlatego nie chodzi o to, byś zaczął od wykładu akademickiego, ale powoli, stopniowo, przy okazji tłumaczył co jest czym w świecie, którego nie widać.

A jeśli te pojęcia są dla Ciebie tajemnicą, to doczytaj. Na stronie T-Mobile znajduje się skrócony, podstawowy słownik pojęć.

Pomyśl o tym, że nadejdzie dzień, gdy to Twoje dziecko, jako dorosły albo nastolatek, będzie lepiej orientowało się w nowych urządzeniach i technologiach niż Ty. Jeśli ciężko Ci to sobie wyobrazić, to pomyśl o Tobie i Twoich rodzicach – czy musiałeś im kiedykolwiek tłumaczyć obsługę laptopów, tabletów, smartfonów?

Jeśli dziś ze spokojem i cierpliwością będziesz tłumaczył swojemu dziecku zawiłości technologii mobilnych, zwiększasz swoją szansę na to, że za kilkanaście lat ono nie odprawi Cię z kwitkiem, ale wprowadzą Cię w świat technologii, o których dziś nam się jeszcze nie śni.

Zapewnij dziecko, że jeśli pojawi się coś czego nie rozumie albo jakiś program zadziała w sposób dziwny, to może do Ciebie podejść, a Ty nie będziesz go od razu za to winił i wspólnie ustalicie przyczyny. Taka świadomość pomoże dziecku odpowiednio zareagować, gdy na ekranie pojawią się treści dla dorosłych.

Hasła i blokady na telefonie dziecka

Póki co wszystkie hasła dostępowe i blokady ekranu znacie oboje i dziecku nie wolno ich zmieniać bez Twojej wiedzy.

Blokada treści dla dorosłych i numerów premium

Jeśli montujesz na telefonie blokadę rodzicielską, to hasło dostępowe, z wiadomych przyczyn, znasz tylko Ty.

Blokada rodzicielska to obszerny i złożony temat. W chwili obecnej testuję płatne i bezpłatne rozwiązania, jednak siłą rzeczy to trwa.

Aby dowiedzieć się jak chronić Twoje dziecko przed treściami dla dorosłych w jego telefonie,zapisz się do newslettera, a dowiesz się o tym jako pierwszy.

Blokadę numerów premium (SMS i rozmów) w większości firm można zlecić przez kontakt z infolinią. Zrobi to wówczas dla Ciebie konsultant lub poda Ci kod, który musisz użyć.

Udostępnianie numeru telefonu dziecka

Już na samym początku, po wzajemnym wpisaniu numerów do książek telefonicznych i po wykonaniu rozmowy testowej ustalcie wspólnie komu dziecko może podawać swój numer telefonu:

  • rodzina: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo,
  • dalsza rodzina: kuzyni, wujkowie,
  • szkoła: koledzy i koleżanki z klasy, nauczyciele,
  • znajomi: inni koledzy, znajomi rodziców (przyszywani ciocie i wujkowie).

 

Najważniejsze jest to, żeby uświadomić dziecko, że nie może dawać swojego numeru nikomu innemu spoza ustalonej listy, a jeśli chce dodać kogoś do książki telefonicznej musi mieć naszą zgodę.

Jak postępować z nieznanymi numerami

Zasada podstawowa brzmi: dziecko nie może odbierać połączeń od numerów, których nie ma w książce. Jeśli jesteś w pobliżu, to przekazuje Tobie telefon, a jeśli nie, to oddzwaniasz później. Podobnie z SMS-ami – nie odpisuje do nieznanych osób.

Wytłumacz dziecku, że jeśli nie wiadomo kto dzwoni, to lepiej, żeby pierwszą rozmowę odbył rodzic. Dziecko nie prowadzi firmy, nie otrzymuje telefonów z Urzędu Skarbowego, więc nie ma póki co na tyle pilnej sprawy, żeby musiało odbierać telefon od nieznajomego.

Warto też w tym momencie przypomnieć, że telefon należy do Ciebie, a dziecko go tylko używa i nieznane numery to póki co Twoja odpowiedzialność, bo mogą dzwonić, np. z firmy telekomunikacyjnej w sprawie nowej oferty.

Pamiętaj, by pochwalić dziecko, gdy przyjdzie do Ciebie informując o nieznanym numerze. Pokażesz mu, że dobrze robi i że używa telefonu odpowiedzialnie, a o to nam właśnie chodzi.

Na samym początku nie spodziewaj się jednak szalonego ataku stalkerów. Jedyne nieznane numery, które nas niepokoiły to póki co były mamy koleżanek z klasy, które dzwoniły z pytaniem o pracę domową 😉

Godziny użytkowania telefonu

Ustal z dzieckiem godziny używania telefonu i co z nim zrobicie o wyznaczonej porze.

I tu pojawia się pytanie

jak długo dziecko może używać telefonu do zabawy?

Ten temat jest tak skomplikowany, że po raz pierwszy w kwestii dzieci i telefonów nie mogliśmy dojść z żoną do porozumienia.

Jak mierzyć czas? Co z przerwami? Co, gdy siostra chce pograć, a starsza tylko patrzy?

O ile gry są dość oczywiste, to czy pisanie z koleżanką na WhatsAppie wysyłanie sobie emotków i gifów to jeszcze zabawa, czy już komunikacja. A może jedno czy drugie?

Czy eksperymentowanie z programem do nagrywania i miksowania dźwięku to zabawa, czy kreatywne spędzanie czasu?

W związku z tym ustaliliśmy kilka zasad regulujących czas użytkowania telefonu.

Standardowo: lekcje muszą być odrobione, żeby potem nie siedzieć po nocach lub nie odrabiać z rana przy śniadaniu.

Nie ma grania w łóżku przed spaniem.

Jeśli zabawa na telefonie staje się przyczyną kłótni, rozdrażnienia, agresywnego lub nerwowego zachowania i zwracanie uwagi nie działa – robimy dłuższą przerwę.

Aby chronić oczy, jednorazowa zabawa nie może trwać dłużej niż 30 minut. Potem musi nastąpić przerwa na inne aktywności i po 30 minutach możemy wrócić do telefonu.

 

UWAGA. Granie w samochodzie podczas wspólnej jazdy oraz zabawa na telefonie rodzica to też zabawa na telefonie i musisz o tym pamiętać, choć w przypadku jazdy samochodem nie stosujemy reguły z pracą domową, bo i tak nie ma jej jak odrobić.

Kolejna sprawa, to

o której godzinie wieczorem dziecko oddaje Ci swój telefon.

W tygodniu, kiedy następnego dnia trzeba wstać do szkoły, godzina 19.30 wydaje się być optymalnym rozwiązaniem.

Dziecko nie powinno mieć już potrzeby dzwonienia do kogokolwiek, a jeśli tak, to może to zrobić z Twojego numeru. W weekend możesz wydłużyć ten czas do okolic Waszego kładzenia się spać.

Dzięki temu pomożesz dziecku nauczyć się załatwiać sprawy w odpowiednim czasie i szanować rodzinny czas, zarówno Wasz jak i innych.

Kolejną zaletą tego rozwiązania jest to, że dziecko nie pójdzie spać z telefonem i trochę od niego odpocznie.

Miejsce przechowywania telefonu

Jest to o tyle ważne, że jeśli ustalisz limit czasowy i graniczną godzinę zostawienia telefonu, to musicie mieć do tego stałe miejsce, które będzie także używane w ciągu dnia. Najlepiej z dostępem do ładowarki.

Odkąd ustaliliśmy tę zasadę – po przyjściu do domu wszystkie nasze telefony lądują w jednym, widocznym miejscu. U nas jest to komoda w salonie, do której każdy ma dostęp. Tam telefony spokojnie sobie czekają, aż ktoś je przywoła do życia.

Zasady zdrowego rozsądku

  • Nie używamy telefonu podczas posiłku z rodziną czy znajomymi.
  • Wyciszamy dzwonek i nie używamy telefonu w szkole, w kinie, na koncercie, w kościele.
  • Nie przechodzimy z telefonem na pasach na drodze
  • Nie chodzimy w oczach z telefonem po ulicy
  • Ni używamy telefonu chodząc po schodach
  • Nie pożyczamy innym telefonu tak, że go nie widzimy
  • Nie wysyłamy obraźliwych słów, obrazków czy zdjęć do innych.
  • Nie robimy sobie gołych zdjęć.
  • Nie używamy telefonu pod prysznicem i w wannie.

I tak dalej

Fajne zasady?

Logiczne zasady?

Idealny mix zdrowego rozsądku i dobrego wychowania?

To teraz pomyśl kiedy ostatni raz złamałeś którąś z tych zasad. I jaki dajesz swoim dzieciom przykład.

Zastanów się jeszcze raz.

A teraz czytaj dalej – zaraz do tego wrócimy.

Gry na telefonie dziecka

W końcu przyszedł czas na to, co dla dziecka jest najważniejsze 😉

Prawie każdy lubi sobie pograć. A gry na telefonie mają to do sibie, że zawsze są pod ręką, nie trzeba odpalać komputera lub wyciągać planszy i szukać miejsca. Grasz tam, gdzie jesteś. Same plusy.

Jeśli kiedykolwiek grałeś w gry komputerowe lub na telefonie, to wiesz, że mają one także jeden wielki minus – zżerają mnóstwo czasu. Mi kilkukrotnie zdarzało się zarwać nocki przez gry. Różnica była taka, że nie miałem wtedy 9, a 16, 20, czy nawet 30 lat…

Póki co ustaliliśmy, że córka może mieć zainstalowaną jedną grę na telefonie i my musimy ją zaakceptować.  Podejmując decyzję o ilości gier, spójrzcie też na swój telefon. Jeśli regularnie stukacie w 10 gier, to ciężko będzie Wam przekonać dziecko do jednej.

Do tej pory przerobiliśmy dwie gry, które mogę szczerze polecić. Mi też się podobały i z przyjemnością pokonywałem levele, które sprawiały jej mnóstwo problemów:

Color Switch – przebijaj się kolorową piłką przez różnokolorowe przeszkody

Dancing Line – pokonuj przeszkody w rytm melodii (muszą być włączone głośniki)

Aplikacje na telefonie dziecka

Z grami poszło łatwo. Przy aplikacjach zaczynają się schody.

Podzieliłem więc aplikacje na dwa rodzaje: użytkowe i rozrywkowe.

Aplikacje użytkowe

Jeśli jakieś aplikacje pomagają Tobie w życiu, to czemu nie ułatwić też życia dziecku?

Póki co korzystamy wspólnie z:

  1. WhatsApp
  2. Dysk Google
  3. Kalendarz Google

Jeśli w rodzinnej komunikacji używacie komunikatora typu WhatsApp, to warto również zainstalować go dziecku, by nauczyć go jego obsługi. Stworzyliśmy u siebie rodzinną grupę. Dzięki temu informacja „wychodzę ze szkoły” trafia od razu na oba rodzicielskie telefony. Praktycznie nie używamy SMS w naszej komunikacji.

Dysk Google używamy jako pomoc dydaktyczna w szkole muzycznej – na moim koncie są zapisane pliki z podkładami, które udostępniam Róży i podczas ćwiczenia może ich używać.

W Kalendarzu Google na moim koncie stworzyłem plan lekcji, który udostępniłam całej rodzinie. Dzięki temu ma go nie tylko w zeszycie, ale też na komórce (razem z zajęciami dodatkowymi). Sama wpisuje do niego daty sprawdzianów, więc zaczyna z niego świadomie korzystać.

Aplikacje rozrywkowe

Musically, Instagram, Facebook, Snapchat… jest tego mnóstwo i prawie każda wydaje się być dla dziecka atrakcyjna, zwłaszcza jeśli mają ją znajomi.

Zanim pozwolisz dziecku na używanie – zapoznaj się z konkretną aplikacją, a najlepiej poużywaj przez jakiś czas sam na swoim telefonie. Poznasz wówczas zasady działania aplikacji, jej możliwości, wady i zalety.

I gdy już zdecydujesz się na instalację u dziecka – warunkiem koniecznym będzie posiadanie go we wspólnych znajomych – dzięki temu, będziesz wiedział co udostępnia i pokazuje światu.

W chwili obecnej u nas jest duże ciśnienie na Musically, które testujemy na naszych telefonach.

Udostępnianie zdjęć i filmów przez dzieci

Dochodzimy w ten sposób do bardzo ważnej kwestii, którą trzeba sobie wyjaśnić na spokojnie.

Wszystko co wyślesz do sieci zostanie tam na zawsze.

Tyczy się to stron internetowych, aplikacji czy nawet komunikatora. Spokojnie, ale z przekonaniem musisz uświadomić dziecku, że nawet jeśli tylko jego koleżanka ma dostęp do zdjęć czy filmów (np. musically czy instagram), to ona może je pokazać innym, zrobić zrzut ekranu, udostępnić swoim znajomym, których nie znasz. A jeśli kiedyś się pokłócą, to ryzyko takie wzrasta

I uwaga – nawet my, dorośli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę i mamy problemy z wysyłaniem filmów, zdjęć i rozmów w świat.

Warto też wyjaśnić dziecku, że nie może wysyłać czyichś zdjęć, na których ludzie nie są ubrani, mają głupie miny lub robią coś co mogłoby ich zawstydzić. W jaki sposób to ocenić? Spytaj:

 

Czy chciałbyś, by Twoja klasa zobaczyła Twoje zdjęcie, na którym wygląda że robisz kupę?

Tak naprawdę to  kucasz i wszyscy to wiedzą, ale pomyśl jak długo będą się z Ciebie śmiać z tego powodu?

Złota zasada brzmi

nie wysyłaj nikomu niczego, czego byś nie chciał pokazać wszystkim

każdemu koledze, każdej koleżance z klasy i szkoły oraz nieznajomemu spotkanemu na ulicy.

W rozmowie pisz tylko rzeczy, których nie wstydziłabyś się pokazać babci.

Jeśli coś wyślesz z telefonu – tracisz nad tym kontrolę i

może to zobaczyć każdy.

Naprawdę trudno jest znaleźć złoty środek między zabranianiem i pozwalaniem, między dostępnością do technologii i aplikacji, a ich banowaniem. Tym bardziej, że rynek aplikacji rozwija się o wiele szybciej niż my jesteśmy w stanie za nim nadążyć.

Konsekwencje złamania zasad

Najważniejszą zasadą jest to, by konsekwencje dotyczyły tej samej czynności, w której dziecko złamało zasady.

Przykład?

Ustalacie, że dziecko może mieć 2 gry na telefonie, a nagle są 3. Nie zabraniaj wówczas czekolady czy wyjścia na urodziny do kolegi, ale na przykład na tydzień zmniejsz ilość do jednej.

Ustaliliście 30-minutowy limit używania telefonu i pomimo zwracania uwagi dziecko przeciągnęło go do 45 minut. Od razu ustalcie, że następna zabawa będzie skrócona do 15 minut, o tę samą długość, którą przekroczyło.

I pamiętaj, że najwyższy wymiar kary, czyli odebranie dziecku telefonu uderza także w Ciebie, bo jeśli używacie go do komunikacji z dzieckiem podczas jego samodzielnych powrotów do domu, to stawiasz siebie w niewygodnej pozycji. Drastycznych środków używaj tylko w ostateczności!

Rozmowa przede wszystkim

I tutaj właśnie koło się zamyka. O każdej z poruszonych tu kwestii powinieneś otwarcie z dzieckiem porozmawiać na starcie. Ale na jednej rozmowie się nie skończy. Po pewnym czasie na pewno pojawią się pytania, wątpliwości, wyjątki, precedensy, problemy, łzy i uśmiechy.

I wtedy znów nic nie zastąpi wspólnej rozmowy dziecka z rodzicem.

Uff. Trochę się tego uzbierało. Jeśli chcesz dobrze przygotować się do rozmowy z dzieckiem, przygotowałem dla Ciebie podsumowanie – krótką checklistę w pliku pdf.

Możesz ją ściągnąć i wspomagać się w przygotowaniu do rozmowy lub omówieniu tej kwestii ze współmałżonkiem.

I to by było prawie na tyle.

Prawie, bo dwie rzeczy celowo zostawiłem na koniec, gdyż dopełniają one wszystkie rozmowy, które przeprowadzisz z dziećmi:

Przykład idzie z góry

Sprawa jest prosta i już o niej wspominałem przy okazji zasad zdrowego rozsądku:

musisz być wiarygodny w tym co mówisz i robisz

Jeśli będziesz przekonywał dziecko do wstrzemięźliwości w wysyłaniu własnych zdjęć, a co chwila wysyłasz fotki w różnych konstelacjach na Instagrama i Snapchata szukając poklasku, to nie oczekuj, że dziecko Cię posłucha. Nawet nie zauważysz kiedy swoją kreatywnością przebije Twoje zdjęcia swoimi ustawkami. Zgadnij dlaczego?

Jeśli zabierasz dziecku telefon o 19.30 a sam kładziesz się z nim spać i stukasz aż do ostatniego mrugnięcia powiekami, to muszę Cię rozczarować. Prędzej czy później Twoje dziecko zrobi to samo, a do tego czasu będzie kiełkowało w nim poczucie krzywdy.

Jeśli rozmawiasz przez telefon podczas wspólnego obiadu, piszesz wiadomości prowadząc samochód, nie ściszasz telefonu w kinie, to skąd Twoje dziecko ma wiedzieć, że tak nie można.

Wręczenie dziecku telefonu warto wykorzystać i zastanowić się jak my, dorośli go używamy. Ja przez lata przestałem o tym myśleć i telefon często leżał na stole podczas obiadu. Teraz go już tam nie ma. Nie jest widelcem.

Warto stworzyć stałe miejsce na nocne ładowanie telefonów całej rodziny i nabyć prawdziwy budzik. Tak, elektroniczny lub oldskulowy mechaniczny budzik, który zastąpi telefon leżący przy łóżku.

Od pewnego czasu na noc zawsze wrzucam tryb samolotowy. Nie obudzi mnie żaden mejl, SMS ani zbłąkana rozmowa.

Zmiana nawyku pomoże nie tylko Tobie, ale całej Twojej rodzinie.

I choć początki mogą być trudne, to warto podjąć nieco wysiłku. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej zauważysz pozytywne rezultaty.

Kontrakt telefoniczny między rodzicem a dzieckiem

Rozmawiać trzeba, ale nasza pamięć ma to do siebie, że jest ulotna, a pamięć dziecka oprócz ulotności cechuje się zaginaniem czasoprzestrzeni i zmianą przeszłych postanowień. Skutkować to może tym, że nagle zamiast jednej gry pojawią się dwie, telefon będzie spał z dzieckiem w łóżku, a ekran będzie gorący od stukania na Snapchacie.

Dlatego warto podpisać z dzieckiem kontrakt regulujący używanie telefonu.

O tym jak to zrobić przeczytasz już wkrótce.

A póki co, dziękuję Ci, że przeczytałeś ten tekst do końca. Jeśli możesz, daj mi znać jak Ty radzisz sobie z rozmawianiem z dziećmi o używaniu telefonu w komentarzu poniżej, na Facebooku lub przez formularz kontaktowy.

Powodzenia i miłego dnia.

Zdjęcie: lumpi | Pixabay

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Dzięki