Od kiedy dzieci mogą korzystać z mediów społecznościowych. dr Jakub Andrzejczak

Od jakiego wieku dzieci mogą korzystać z mediów społecznościowych?

Jak możemy pomóc im bezpiecznie się poruszać po tym świecie?

I z jakimi niespodziankami i zagrożeniami musimy się liczyć jako rodzice?

Gościem dzisiejszego odcinka jest dr Jakub Andrzejczak, który w swoim życiu zawodowym i naukowym zajmuje się korzystaniem z urządzeń cyfrowych i mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież.

Działania Jakuba w sieci znałem od dawna, ale mieliśmy przyjemność poznać się dopiero w połowie 2020 roku, gdyż wspólnie zasiadamy w Radzie Programowej Heroo Mobile, nowej sieci telefonii komórkowej tworzonej z myślą o bezpieczeństwie dzieci, o której miałeś już okazję słyszeć w kilku poprzednich podcastach.

Poniżej znajdziesz odtwarzacz, transkrypcję oraz wersję video podcastu z nszego lajwa na fanpejdżu Ojcowskiej Strony Mocy.

Aby wysłuchać podcastu na tej stronie, użyj poniższego odtwarzacza. Zobacz jak słuchać podcastów wygodniej.

Gość odcinka

dr Jakub Andrzejczak

Badacz w dziedzinie technologii cyfrowych  oraz jej wpływu na socjalizację i edukację młodych ludzi.

  

Spis treści

Więcej w temacie

Materiały o edukacji cyfrowej dla rodziców

Nie jeden, nie dwa, ale dużo więcej PDF-ów 😉

Pobierz prezent

Dołącz do newslettera Ojcowskiej Strony Mocy, a już za chwilę otrzymasz je na swojego mejla

Kim jest Jakub Andrzejczak

Cześć Jakubie.

Witam Cię Jarku. Witam Państwa wszystkich oglądających.

Dzisiaj będziemy rozmawiać o mediach społecznościowych i o tym w jaki sposób nasze dzieci z nich korzystają, a także co my z tym możemy zrobić. Także jakbyś mógł na początku powiedzieć – dlaczego jesteś najlepszą osobą, którą mogłem wybrać do takiej rozmowy?

Trudno powiedzieć czy najlepszą, ale rzeczywiście jestem pracownikiem naukowym i dydaktycznym wielkopolskich uczelni, kierownikiem Zakładu Socjologii i Edukacji. Od momentu, kiedy rozpocząłem pisanie swoje pracy doktorskiej (w 2004 r.) to tak naprawdę od wtedy zajmuję się szeroko rozumianym rozwojem technologii cyfrowej i wpływem tej technologii przede wszystkim z jednej strony na socjalizację, z drugiej na edukację młodych ludzi.

A więc tak naprawdę te moje doświadczenia naukowe z mediami społecznościowymi zbiegły się w czasie z ich powstawaniem. Można powiedzieć, że naukowo zajmuje się nimi od czasu, kiedy one zaczęły powstawać. To też gdzieś doprowadziło mnie do takiego punktu w moim życiu, w którym chciałbym tą wiedzą dzielić się z innymi.

Stąd też prowadzę szkolenia dla Rad Pedagogicznych, spotykam się z rodzicami, z młodymi ludźmi, ale też szerzej – z różnego rodzaju instytucjami pomocowymi, Ośrodkami Pomocy Społecznej, Powiatowymi Centrami Pomocy Rodzinie, kuratorami rodzinnymi. Zwracam uwagę na to funkcjonowanie młodych ludzi (coraz młodszych niestety) i dorosłych w tym świecie.

Z jakich mediów społecznościowych korzystają nasze dzieci

Media społecznościowe, z którymi my dorastaliśmy, a nasze dzieci tak naprawdę wchodzą już w świat rozbudowany na maksa, a my razem z nimi rośliśmy. Z jakich mediów społecznościowych korzystają nasze dzieci dzisiaj?

Myślę, że w ogóle, kiedy spojrzymy na sytuację związaną z użytkownikami, liczbą użytkowników w mediach społecznościowych to bez wątpienia królem tutaj jest Facebook, ponieważ on zagarnia tak naprawdę ⅔ wszystkich użytkowników sieci internetowej na świecie – to jest w tej chwili prawie 2,5 mld użytkowników. I rzeczywiście tak gdyby zapytać rodziców, z jakich mediów społecznościowych korzystają ich dzieci to ten Facebook się pojawia jako pierwsza odpowiedź.

Ale my musimy analizować dwie sprawy. Po pierwsze – to, że ktoś ma na tym Facebooku konto czy w jakimkolwiek innym medium społecznościowym. Ale drugie pytanie, które powinniśmy sobie zadać – na ile on jest aktywny w tym medium społecznościowym?

Gdyby brać pod uwagę aktywność to tutaj istnieje bardzo duża dynamika zmiany i ona w dużym stopniu rozpoczęła się w roku 2016 (bo w tym roku powstał TikTok). Obecnie, gdyby spojrzeć na wykresy danych przyrostu użytkowników w mediach społecznościowych to Facebook nigdy nie miał takiej dynamiki jak TikTok.

TikTok od początku swojego istnienia, średnio pozyskuje miesięcznie 20 mln nowych użytkowników. A więc ta dynamika jest nieprawdopodobna. W tej chwili to już jest około 1 mld użytkowników. Myślę sobie, że kiedy mówimy o młodych ludziach w wieku wczesnej adolescencji, czyli 10-15 lat to jednak mimo wszystko, w tej chwili Instagram i TikTok to są jedne z najbardziej dynamicznie rozwijających się platform społecznościowych.

TikTok oraz Instagram rozwijają się o wiele bardziej dynamicznie niż Facebook i młodzież chętnie z nich korzysta

To oczywiście nie oznacza, że młodzi ludzie nie mają kont na Facebooku. Natomiast sytuacja wygląda tak, że te media społecznościowe w różnym stopniu dają nam takie złudne postrzeganie, że jesteśmy w stanie zaspokajać pewne potrzeby za ich pośrednictwem. W zależności od tego, co kto nam oferuje to Ci młodzi ludzie w te przestrzenie wkraczają. Także jasne, że jest to Facebook, natomiast zaraz za nim idą bardzo dynamicznie rozwijające się platformy, właśnie przede wszystkim Instagram i TikTok.

Media społecznościowe dają nam złudne wrażenie, że jesteśmy w stanie zaspokoić dzięki nim nasze potrzeby

Myślę też, że warto powiedzieć o tym, że ten moment inicjacji z mediami społecznościowymi z miesiąca na miesiąc się obniża. To też jest ważne, żeby spojrzeć na to, że im młodsze dzieci mają dostęp do mediów społecznościowych, to powoduje, że następuje taka dysproporcja, że kiedy my zapytamy z jakich mediów najczęściej korzystają dzieci to należałoby właściwie zadać pytanie – a o jakim wieku my mówimy?

Bo rzeczywiście potem im starsze dzieci, tym jak ja się spotykam gdzieś tam z młodymi ludźmi w szkołach ponadpodstawowych to oni już mówią, że TikTok jest dla dzieciaków. Tyle, że treści są niekoniecznie dla dzieci.

Pomimo tego, że wielu uważa iż TikTok jest dla dzieci, to treści tam publikowane niekoniecznie są dla nich przeznaczone

Od jakiego wieku można korzystać z mediów społecznościowych

No tak. Kim innym jest 10-latek, a kim innym jest 16-latek. To jest zasadnicza różnica. 16-latek to już prawie dorosły, zresztą chyba od zawsze 16-latki jako dorośli się uważali i ja nie byłem w tym inny. Natomiast powiedziałeś o tym, że 10, 11-latki używają mediów społecznościowych. Ale jest jedna ważna informacja – to jest nielegalne. Nawet jest to wbrew regulaminowi. Przy zakładaniu konta na Facebooku trzeba zaakceptować, że ma się ukończone 13 lat, a nawet jest napisane, że jeżeli Ty zakładasz konto dla kogoś (czyli dla swojego dziecka) konto to również łamiesz regulamin i to konto może zostać usunięte. Więc jak, można przed 13-tką korzystać czy nie?

Myślę, że ta informacja o granicy wieku 13 lat jest dosyć powszechna. Natomiast zdaje się, że nikt sobie nic z tego nie robi. Tak naprawdę, chyba mamy w związku z tym problem społeczny takiego cichego przyzwolenia na to, żeby dzieci wcześniej zakładały te konta.

Mało tego, ja nawet analizując podręczniki do klasy 5 i 6 informatyki, z przerażeniem dostrzegłem, że tam (dzieciom w wieku 11, 12 lat) rekomendowane jest zakładanie kont pocztowych na portalach gmail, wp, interia, gdzie granica tego wieku to właśnie 13, a czasami w niektórych przypadkach nawet 16 lat.

Istnieje ciche przyzwolenie społeczne, by dzieci zakładały konta w mediach społecznościowych poniżej dozwolonej granicy wieku

A tak naprawdę, kiedy mówimy o tej granicy 13 lat to trzeba by było powiedzieć sobie jasno, że w dużym stopniu wynika to z tego, że większość mediów społecznościowych pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i obowiązuje tam taka ustawa Children’s Online Privacy Protection Act, która ma ona chronić prywatność danych dzieci.

Natomiast ja naprawdę znam tą ustawę bardzo dogłębnie i też śledziłem powstawanie jej i to w jaki sposób ona ewoluowała. Tutaj warto by było się zastanowić nad tym, ponieważ to jest akt prawny, który pochodzi z roku 1999, który został wprowadzony w roku 2000 w Stanach Zjednoczonych, a więc kiedy jeszcze nie istniały żadne media społecznościowe.

Granica zakładania konta od 13 lat wynika w dużej mierze z amerykańskiej ustawy COPPA o ochronie prywatności i danych osobowych dzieci

A więc tak naprawdę to była ustawa, która w większości dotyczyła właśnie adresów e-mail albo takich raczkujących wtedy sklepów internetowych (nawet Amazon jeszcze wtedy raczkował). Ta ustawa została znowelizowana w roku 2013, a więc 7 lat dla rozwoju technologii cyfrowej to to jest takie późne średniowiecze. A więc ona rzeczywiście, przy ten nowelizacji w 2013 r. nałożyła na dostawców treści internetowych obowiązek oznaczania granicy wieku, do jakich treści mogą dotrzeć młodzi ludzie.

Najlepszym przykładem jest tutaj YouTube i filmy, w przypadku niektórych z nich widzimy, że mamy do nich dostęp, jeżeli ukończyliśmy 18 rok życia. Niekoniecznie ukończyliśmy, tylko oświadczyliśmy. A więc to jest jeden z największych problemów dzisiaj, dostawców treści internetowych, że te rozporządzenia i ustawy tak naprawdę nie rozwiązują nam w żaden sposób problemu. Właśnie poprzez to, że mamy do czynienia z oświadczeniem, a nie udowodnieniem.

Natomiast my dzisiaj mamy dostępne narzędzia, które by pozwalały na to, żeby ludzie musieli udowadniać swój wiek. Jak spojrzymy na zakłady bukmacherskie (nawet w Polsce) to takie rozwiązanie są stosowane. Wielka Brytania chce to wprowadzić (tyle, że tam ostatnimi czasy mieli trochę problemów z Brexitem) odnośnie treści pornograficznych. A więc nie oświadczania, że mam ukończone 18 lat, ale udowodnienia tego.

Dostęp do treści dla dorosłych opiera się na oświadczeniu pełnoletności, a nie na jej udowodnieniu. Czy nie powinno być odwrotnie?

Ja mam problem z tą granicą 13 lat, bo ona właściwie jest taka trochę fikcyjna. Nawet w takiej percepcji społecznej, sposobach myślenia ludzi. To ciche przyzwolenie na to, żeby moje dziecko w wieku 7-8 lat założyło sobie konto w jakimś medium społecznościowym. Już pomijam skrajne przypadki, o których słyszałem, a więc to, że dzieciom zakładało się konto na Facebooku, kiedy te dziecko się urodziło. Tam się wstawiało jego zdjęcia, a potem się mu przekazywało w jakimś wieku. Więc to już jakaś taka totalna dla mnie abstrakcja.

Ale też ja sobie myślę, że nawet to nie jest tylko i wyłącznie ciche przyzwolenie. My idziemy jeszcze niestety o krok dalej i wywieramy na młodych ludziach (często zupełnie nieświadomie) taką presję bycia podłączonymi do tej rzeczywistości. Czyli jest sobie drużyna piłkarska i trener tej drużyny mówi:

– Założyłem konto Naszej drużyny na Facebooku.

Potem przychodzi on do mnie i mówi:

– Wie Pan co, niech syn polubi ten profil na Facebooku, bo tam mamy bieżące informacje o treningach. Tam będą wrzucane zdjęcia.

Ja mówię:

– Ale mój syn ma 10 lat.

– No to wklepie Pan inną datę urodzenia i wszystko będzie ok.

Ja skupiam się na dostarczaniu i przekazywaniu wiedzy głównie pedagogom, psychologom szkolnym, osobom, które pracują na co dzień z dziećmi i młodzieżą i chciałbym, żeby te osoby zastanowiły się czasami, czy my jako ludzie, którzy zawodowo zajmują się dziećmi, czy my przypadkiem nie wywieramy na nich takiej presji?

Oczywiście my powiemy:

– No dobrze, przecież te dzieci i tak już mają te konta pozakładane.

Natomiast to chyba my powinniśmy przerwać tą inercję, bierność, to takie ciche przyzwolenie na to. Teraz jeżeli będziemy zakładali sobie sytuację, że dzieci i tak to mają to tym nie zmienimy tej rzeczywistości.

Dorośli nieświadomie wywierają presję na dzieciach, by zakładały profile społecznościowe przed ukończeniem 13. roku życia

Społeczna świadomość korzystania z mediów społecznościowych

Takie porównanie pojawiło mi się teraz w głowie, że za dzieciaka pamiętam, że nie było dużym problemem (co prawda ja tego nie robiłem) kupienie przez kogoś niepełnoletniego alkoholu bądź papierosów. W tej chwili, raczej wydaje mi się, że gdyby jakieś dziecko czy też 15-latek chciał w sklepie kupić sobie piwo czy wódkę to zostałby wylegitymowany i ludzie by się dziwnie patrzyli, gdyby kasjerka np. sprzedała mu bez problemu ten alkohol.

Oczywiście w szerokiej skali, bo wiadomo, że są ludzie, którzy na to przyzwalają, ale większość wydaje mi się, że nie. Zaszła w społeczeństwie ta przemiana, że z tego akceptowania albo nie zdawania sobie wagi z problemu do tego, że jednak widzimy to wszędzie – są naklejki 18+ itd. Może kiedyś dojdzie też do tej sytuacji, że będziemy w tej świadomości żyli, że jednak dzieci nie powinny zakładać tak wcześnie kont w mediach społecznościowych, bo mogą się uzależnić od korzystania z nich.

Ja to z kolei bardzo często porównuje do działań, jakie my przez lata ostatnie wprowadziliśmy w zakresie ochrony środowiska. Jak spojrzymy na lata 80, 90-te to nikomu nie przeszkadzało, że ktoś pojechał z jakąś reklamówką i wyrzucił śmieci do lasu. Też mieliśmy zupełnie inną świadomość odnośnie tego.

Niestety potrzebujemy lat na to, żeby ta świadomość się zmieniła i rzeczywiście ten przykład, o którym mówisz dotyczący alkoholu jest też doskonałym przykładem, że tą rzeczywistość można zmienić, natomiast trzeba docierać do szerszej grupy odbiorców z tymi treściami i naprawdę uświadamiać rodzicom i pokazywać im realne przykłady tego w jaki sposób funkcjonują dzisiaj młodzi ludzie w tych zamkniętych przestrzeniach świata cyfrowego.

Nasze myślenie o nieograniczonym dostępie do sieci dla dzieci powinno ewoluować podobnie jak zmieniło się podejście do sprzedaży alkoholu nieletnim czy do kwestii ochrony środowiska

Po to, żeby oni mieli świadomość i tak naprawdę realnie zadali sobie pytanie – czy to są treści, do których chciałbym, żeby docierało moje dziecko? To jest kluczowe. Pokazać im te filmy na TikToku, pokazać im ten brak empatii, który wyraża się wszelkiego rodzaju formami cyberprzemocy. Pokazać im takie realne działania.

Jako rodzice powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy chcę, by moje dziecko miało dostęp do treści udostępnianych na portalach społecznościowych?

Rozmawiam z tymi rodzicami i rozmawiałem z dziećmi, które są ofiarami takiej cyberprzemocy. Ofiarami, ale jednocześnie oprawcami. Dlaczego? Dlatego, że ja mam trochę nieco inne podejście, bo kiedy mówimy sobie np. o cyberprzemocy, że stosuje ją osoba dorosła w stosunku do dziecka to my mamy jasny klarowny podział – z jednej strony jest oprawca, a z drugiej ofiara.

Natomiast kiedy mówimy np. o cyberprzemocy rówieśniczej to ja mówię o tym, że my mamy dwie ofiary, bo jedna jest ofiarą, jako osoba, która została tym dotknięta, ale druga jest ofiarą, ponieważ jest ofiarą pewnego sposobu wychowania, docierania do pewnych treści, kształtowania w tej rzeczywistości wirtualnej takiego, a nie innego sposobu funkcjonowania.

W przypadku cyberprzemocy ofiarą jest osoba, która została tą przemocą dotknięta. Ale ofiarą systemu jest także ten, kto tę przemoc spowodował.

Kiedy na mnie po publikacji z jednych takich treści, do których docierają młodzi ludzie w świecie cyfrowym, przepuszczony przepotężny atak prawie 40 tys. młodych ludzi z różnych grup społecznościowych (spamerski atak na mój profil). Dostawałem smsy z groźbami, maile z informacjami, że Ci ludzie wiedzą gdzie ja jestem. To były dzieci w wieku od 10 do 15 roku życia.

Ja na początku sobie pomyślałem, że wiele z tych działań, które oni podjęli, nosi znamiona jakiegoś przestępstwa w stosunku do mojej osoby, natomiast ja jestem pedagogiem i socjologiem i tak sobie pomyślałem – czy rzeczywiście ja mam w tej chwili uruchamiać kolejny repertuar kar? Bo tak najczęściej robimy, że tą ofiarę bierzemy pod nasze skrzydła, a tego oprawcę, niezależnie czy on ma 11, 12, 17 czy 21 lat, traktujemy jako predatora.

Natomiast ja sobie pomyślałem, że mogę zgłosić to na policję, ale mogę też zrobić rzecz lepszą i po prostu dotrzeć do moderatorów i administratorów tych stron. Tak zresztą zrobiłem, bo tylko młodym ludziom wydaje się, że oni są zupełnie anonimowi, bo skasują wszystkie zdjęcia na profilu na Facebooku i odznaczą znajomych itd., ale oni nie są nieuchwytni. Najlepszą taką lekcją było to, że ja dotarłem do szkół, a za pośrednictwem szkół do tych rodziców.

Chyba najlepsze co mogłem wtedy zrobić to nie porozmawiać tylko z rodzicami, ale później prosiłem, żeby na głośnikach włączyli tą rozmowę, poprosili swoje dzieci i rozmawialiśmy wspólnie i to były czasami 1,5 godzinne rozmowy. Natomiast ja w tej sposób o tym myślę, że to są też ofiary. Wiem, że z perspektywy rodzica, którego dziecko dotknęła taka cyberprzemoc, on sobie myśli o najgorszych rzeczach, natomiast my z takiej perspektywy pedagogicznej musimy do tego podchodzić nieco inaczej.

Tylko w ten sposób da się przerwać ten ciąg zdarzeń. Myślę sobie, że to dla tych młodych ludzi, do których mi udało się docierać to była chyba taka dobra lekcja po pierwsze tego, że oni nie są anonimowi, że nic w świecie wirtualnym nie jest możliwe w 100% do ukrycia, ale jednocześnie, żeby z nimi właśnie porozmawiać o tym, dlaczego tak się działo, co spowodowało to. To były ciężkie rozmowy pełne wstydu rodziców, płaczu.

To były rozmowy z rodzicami, których ojciec jest programistą komputerowym i nie miał świadomości tego, że jego córka 13-letnia funkcjonuje w ponad 700 zamkniętych grupach na Facebooku, m.in. na takich, na których przejawia się przemoc w stosunku do dzieci do 4 roku życia.

Uświadamiajmy dzieci, że w mediach społecznościowych anonimowość nie istnieje

Internetowe światy dzieci i dorosłych mijają się ze sobą

To co powiedziałeś, po pierwsze o tym ataku, słyszałem o nim wcześniej, że jeszcze nadal Twój profil facebookowy się po nim nie pozbierał. Natomiast jeszcze druga rzecz – o tej zmianie perspektywy, ja zupełnie o tym tak nie myślałem, że te osoby, które stosują hejt też są ofiarami.

Powiem Ci, że to naprawdę mocno empatycznie zmienia podejście do sprawy, bo tak naprawdę my też tym dzieciom, które są sprawcami tego hejtu, cyberprzemocy – też powinniśmy pomagać. Oczywiście, często jako rodzice nie mamy takich narzędzi psychologicznych i tu czasami jest potrzebna pomoc specjalisty. Natomiast to co zrobiłeś, rozmowa z rodzicami i dziećmi naraz to jest w ogóle mega sprawa. Natomiast tu chciałbym zapytać Ciebie o ten wątek, o którym wspomniałeś – o tych zamkniętych grupach, o tym drugim funkcjonującym świecie, takim państwie w państwie.

Czy to jest tak naprawdę realny problem? Czy ja patrząc na konto społecznościowe mojej córki, jestem w stanie powiedzieć, że wszystko tu jest w porządku, czy jednak da się to tak zawoalować, że nie będę sobie zdawał sprawę tak jak ten ojciec programista, że moje dziecko jakieś niecne rzeczy w sieci wyczynia?

Zawsze mówię, że my z naszymi dziećmi w świecie cyfrowym się mijamy. Dlatego, że my docieramy do pewnych przestrzeni, te takie bańki filtrujące, które nas zamykają, te algorytmy, które nam podpowiadają co ma nam odtworzyć YouTube jako kolejny film powoduje, że nie idziemy gdzieś tam głębiej.

Zresztą zakres treści w tej chwili w świecie cyfrowym jest tak przeogromny, że nie starczyłoby nam życia wielu pokoleń, żeby dotrzeć do wszystkich tych treści. Ale rzeczywiście, młodzi ludzie z racji intensywności korzystania z tych przestrzeni, a jednocześnie tej dziecięcej ciekawości świata, która umówmy się, że z później z czasem u nas gdzieś tam zanika i ograniczamy się często do tego, co już znamy.

Ilość treści w mediach społecznościowych jest tak duża, że nie da się dotrzeć do wszystkich jej zakątków

To jest tak jak popularne stwierdzenie z filmu, że lubię te melodie, które już kiedyś słyszałem. Więc w przypadku młodych, ta intensywność kontaktu z tym światem cyfrowym, prowadzi do tego, że oni idą gdzieś tam głębiej. Zresztą to co jest gdzieś tam zakazane, zamknięte, do którego trzeba jakoś uzyskać ten dostęp to przecież jest zupełnie naturalna kolej rzeczy pewnych etapów w rozwoju. Jakbyśmy zobaczyli jakąś ciemną jaskinię to my byśmy przeszli obok, a młodzi ludzie by chcieli tam wskoczyć. Oni tak wskakują właśnie do tej przestrzeni świata cyfrowego.

Niestety problem polega na tym, że wskakują tam sami. Sami też tworzą pewne zasady funkcjonowania w tych środowiskach, np. w grupach społecznościowych zamkniętych na Facebooku i dostępu do nich tak naprawdę nie mają w żaden sposób osoby dorosłe.

Podam Państwu przykład, że część z tych grup jest nawet niemożliwa do odnalezienia przez wyszukiwarkę Facebooka, ponieważ ta opcja jest zablokowana. A więc dostęp mają tylko i wyłącznie młodzi ludzie za pośrednictwem przekazywanych sobie linków. Mało tego, jeszcze administratorzy znają odpowiednie hasła, więc trzeba te hasło znać, żeby zostać przyjętym do tej grupy.

Młodzi ludzie funkcjonują w grupach, których dorośli nie są w stanie znaleźć i do których nie mają dostępu

Ja mogę powiedzieć, że w tej chwili posiadam chyba ponad 250 fikcyjnych kont na gmail. Proszę się nie bać – nie dlatego, że prowadzę jakiś spam. Można śmiało do mnie pisać, nie będę z nich wszystkich odpisywał do Państwa. Natomiast mam też setki fikcyjnych profili w różnych mediach społecznościowych i wydaje mi się, że dotarłem do bardzo głębokich czeluści tego świata cyfrowego i rzeczywiście to są bardzo zamknięte przestrzenie.

Mówię o nich jako cyfrowe getta, bo tak jak do getta ograniczony jest dostęp tej zewnętrznej kontroli, np. państwa, tak tutaj jest bardzo ograniczona możliwość dotarcia nie tylko przez osoby dorosłe, ale nawet przez przedstawicieli Facebooka. Także to jest kwestia grup społecznościowych na Facebooku, ale też na innych platformach. To jest kwestia posiadania podwójnych kont na Instagramie.

Na Instagramie moim zdaniem najczęściej występuje to zjawisko podwójnych kont. To są podwójne konta na TikToku, jedno dla rodziców, kiedy dzieci rzeczywiście świetnie się bawią i tańczą sobie do bardzo przyjemnej muzyki, a drugie konto jest kontem prywatnym dla kolegów i koleżanek. Także bardzo mało dzisiaj mamy narzędzi do tego, żeby docierać do tych zamkniętych przestrzeni tego świata jako rodzice.

Wielu młodych ludzi ma dwa konta na Instagramie oraz TikToku. Jedno oficjalne do pokazania rodzicom, a drugie nieoficjalne dla znajomych

Edukacja cyfrowa zaczyna się w domu

To powiem Ci, że teraz ta rozmowa zeszła na taki ton dość niepokojący. Bo po pierwsze, mieliśmy to, że dzieci za wcześnie, pomimo przepisów i chyba też rozwoju emocjonalnego własnego, za wcześnie wchodzą w świat mediów społecznościowych. To zresztą bardzo fajnie pokazał dokument na Netflixie „The Social Dilemma”.

Po drugie – tworzą tam swoje własne społeczności, na swoich własnych prawach, które nie do końca są przyjazne drugiemu człowiekowi, a do których my nie mamy dostępu. Teraz jeszcze mówisz, że my z tym za dużo nie możemy zrobić. Czy zatem, my jako rodzice stoimy tak naprawdę na przegranej pozycji?

Chciałbym, żebyśmy uzyskali pewien charakterystyczny sposób myślenia, bo moim zdaniem tylko on nas doprowadzi do pewnych realnych działań. Dlatego, że ja bardzo często spotykając się i rozmawiając z rodzicami, a też częściej pod moimi postami, kiedy przestrzegam rodziców, pedagogów przed różnego rodzaju niebezpieczeństwami do jakich docierają młodzi ludzie.

To ja bardzo często, regularnie niemal odczytuje takie komentarze, że to nie jest wina technologii, tylko to jest wina rodziców. Ja chciałbym być dobrze zrozumiany, tzn. ja nie zwalniam rodziców z odpowiedzialności za wychowywanie swoich dzieci również w świecie cyfrowym.

Natomiast ja bym chciał, żebyśmy podzielili się odpowiedzialnością z całym przemysłem cyfrowym, ze wszystkimi dostawcami treści internetowych dlatego, że mamy dzisiaj coraz większą wiedzę na temat tego, jakie metody, techniki i narzędzia stosuje ten przemysł do tego, żeby nas zaabsorbować. Wiemy doskonale, że w wielu kluczowych kwestiach dla rozwoju naszych dzieci, on wkracza dosyć problematycznie w nie.

Myślę sobie, że to jest najistotniejsze, żeby zrozumieć, że to tak, my jako rodzice jesteśmy tymi, którzy inicjują te wszystkie akty wychowawcze, pedagogiczne, natomiast jeżeli my nie będziemy wywierać presji na całym przemyśle cyfrowym to będzie nam trudno tak naprawdę działać i będziemy mogli robić tylko to, co możemy dzisiaj zrobić. A dzisiaj myślę, że w tym zakresie możemy działać tylko poprzez tylko jakieś oddolne inicjatywy małych grup, małych społeczności lokalnych, zaczynać od jednej klasy szkolnej.

Jako rodzice powinniśmy wywierać presję na przemyśle cyfrowym, by wprowadzić zmiany chroniące dzieci

Ktoś nasz wspólny live na Facebooku zareklamował, udostępnił i napisał, że to jest live dla rodziców nieco starszych dzieci. Właśnie nie, to nie jest dla nieco starszych dzieci. Bo właśnie chodzi mi to, żeby nauczycielka pierwszej klasy szkoły podstawowej ustaliła pewne zasady z rodzicami wspólnie.

Ja wiem, że trudno jest wspólnie ustalać zasady ludzi, szczególnie kiedy mamy do czynienia z dużymi społecznościami lokalnymi. Ale w tych mniejszych, starać się wspólnie uzgadniać, ustalać. Przecież wiemy dzisiaj doskonale, że dzieci w wieku 7 lat mają założone konta na TikToku i robią tam przeróżne rzeczy. Więc dzisiejszy nasz live nie jest tylko i wyłącznie dla rodziców nastolatków.

Powinniśmy rozpocząć zmiany od siebie i swojego najbliższego otoczenia

Ja swego czasu utworzyłem taki projekt „Nie Filmuj Tylko Patrz”. On był skierowany do rodziców dzieci przedszkolnych po to, żeby częściej zwracały uwagę na to, w jaki sposób ich dzieci występują podczas różnych wystąpień teatralnych w przedszkolach, a nie skupiali się na tym, żeby nagrywać te przedstawienia.

W każdym razie, to właśnie tak oddolnie, że tu jest jakieś przedszkole, które w to weszło, tu jest ktoś, kto to zrobił. Jeżeli dzisiaj tak naprawdę nie możemy wspierać się uregulowaniami prawnymi (bo mimo tego, że one gdzieś istnieją to nie do końca są prawidłowo skonstruowane albo są po prostu martwe), jeżeli nie mamy pewnej etyki i pewnej odpowiedzialności biznesu, która powinna istnieć w przypadku dostawców tych treści internetowych to jedyne działania, jakie możemy podjąć to możemy podjąć właśnie oddolnie, jako my, ludzie, rodzice.

Nie chcę powiedzieć, że jesteśmy zupełnie bezsilni, natomiast z pewnością muszę powiedzieć, że nie mamy wsparcia tych, którzy są współodpowiedzialni za ten stan rzeczy.

Zamiast filmować dzieci, patrzmy na nie swoimi oczami

Pamiętam tę akcję, w której mówiłeś – nie filmuj, tylko patrz. Jakaś czytelniczka podesłała mi zdjęcie wiszące w przedszkolu, ja je potem udostępniłem.

Ono się rozeszło jakoś tak bardzo mocno. Ja rzeczywiście te obserwacje widziałem u siebie w przedszkolu czy w szkole moich córek, że było przedstawienie i dzieci widziały tylko telefony. Zdałem sobie z tego sprawę tak naprawdę jak stanąłem po drugiej stronie.

W szkole muzycznej moich córek, brałem udział w przedstawieniu, byłem Bestią w Pięknej i Bestii i kiedy to się wszystko skończyło, ja wychodzę na scenę patrzę i po prostu połowy twarzy nie widzę. Widzę tylko telefony.

To wtedy mi otworzyło taką klapkę. Rodzice często nie zdają sobie z sprawy z tego co widzą dzieci. A to pokazanie tej perspektywy telefonu, otwiera oczy. Takim rozwiązaniem, które np. ja zaproponowałem w klasie – nie filmujmy, zróbmy jeden aparat, który będzie nagrywał wszystko, potem wrzucimy to na dysk Google, każdy sobie ściągnie i będzie miał, a poświęćmy ten czas dzieciom. To jest z mojej perspektywy, przykład takiej akcji oddolnej, gdzie my rodzice mamy ten realny wpływ na to, w jaki sposób możemy też dać dzieciom przykład.

Potem my się będziemy jako dorośli dziwić, że czemu nasze dziecko ciągle chodzi i wszystko filmuje. Bo ono to widziało od małego. Cały czas widziało ojca, matkę, dziadka z telefonem jak je filmują, więc będzie robiło to samo. Wydaje mi się, że oddolne inicjatywy są super. Własny przykład też jest tutaj bardzo ważny.

Dokładnie tak. Rzeczywiście powinniśmy skupić się na tych kwestiach związanych z tym jak my podchodzimy do funkcjonowania naszych dzieci w świecie cyfrowym i w mediach społecznościowych. Bo rzeczywiście takie powszechne stwierdzenia rodziców, koncentrują się wokół tekstów w stylu:

– oczy Ci wyjdą,

– mózg Ci się zlasuje,

– za długo już grasz, ile można itd.

Rzeczywiście koncentrujemy się w dużym stopniu na czasie. Teraz gdyby spojrzeć na to, jakie podejścia różnego rodzaju na przestrzeni ostatnich lat występowały, jeżeli chodzi o funkcjonowanie dzieci w świecie cyfrowym to z początku rzeczywiście koncentrowaliśmy się wyłącznie na czasie i do dzisiaj rodzice to robią. Czas jest najważniejszy – już wyłącz to, już musisz, już to zrób.

Mam odczucie, że gdzieś tam zmierzamy nieuchronnie w tej rozmowie w stronę próby odpowiedzenia sobie na pytanie w jaki sposób możemy wspierać tych młodych ludzi.

Trochę uprzedzając to to chciałbym takie intro trochę zrobić i zanim powiemy o tym, to ja bym chciał powiedzieć przede wszystkim, że uważam, że w pierwszej kolejności dzisiaj młodzi ludzie powinni posiąść wiedzę odnośnie funkcjonowania całego tego przemysłu cyfrowego.

Oni muszą wiedzieć w jaki sposób on ich absorbuje. Muszą posiadać świadomość, że on jest w stanie używać naprawdę przemyślanych technik, które mogą doprowadzić do tego, że będziemy coraz częściej do tego świata się przenosić, ale jednocześnie z niekorzyścią dla naszego funkcjonowania w rzeczywistości.

Młodzi ludzie powinni posiąść wiedzę o tym jak działa i jak zarabia przemysł cyfrowy

Zauważcie Państwo, że właściwie cały rozwój naszej cywilizacji to jest rozwój przedmiotów, które miały usprawniać nasze działanie. Odciążać nas, a tym samym oszczędzać czas, jaki wykorzystujemy na poszczególne czynności życia codziennego. Od prymitywnych narzędzi do budowy piramid, przez ruchomą czcionkę Gutenberga, aż po takie współczesne wynalazki.

Jak spojrzymy np. na czasy wielkiej rewolucji przemysłowej z taśmową produkcją, z tym co się industrializowały społeczeństwa to ten czas nam pokazuje bardzo dobitnie tą prawidłowość.

Zmiana jaka nastąpiła, poprzez przejście z systemu rolnego, agrarnego na system masowego produkowania pewnych dóbr i przejścia z takiego życia w tempie przyrody, w tempie życia zwierząt na twardy 8-godzinny czas pracy, ona w sposób istotny otworzyła taką przestrzeń dla przemysłu kulturowego.

Ten przemysł kulturowy do dzisiaj przecież nam coraz intensywniej zadaje pytanie – skoro my tak usprawniliśmy Twoją pracę i wykonywanie przez Ciebie codziennych czynności to co chciałbyś zrobić w czasie wolnym? Na co chciałbyś wydać swoje pieniądze? A mówiąc odnośnie przemysłu cyfrowego – na co chciałbyś poświęcić swoją uwagę?

Postęp cywilizacji sprawił, że dziś mamy o wiele więcej wolnego czasu niż sto, czy dwieście lat temu i w większości przeznaczamy go na konsumpcję treści przemysłu cyfrowego

Tak naprawdę cała historia rozwoju technologii jest w rzeczywistości (ja tak na to mówię) „historią łapania czasu”, takiej natychmiastowej gratyfikacji, niczym przygotowanie zupki instant.

Myślę sobie, że najpierw łapaliśmy czas my sami poprzez właśnie takie oddolne produkty kulturowe, poprzez wytwarzanie przedmiotów codziennego użytku, które nam ten czas pozwalały zatrzymać. Później ten czas zaczął łapać cały przemysł kulturowy, w postaci radia, kina, telewizji, Disneylandu (czyli przyjemności w pigułce), kasyna. A dzisiaj ten czas łapie właśnie przemysł cyfrowy. Ale tutaj warto zauważyć jedną rzecz, że ta pogoń za czasem, zawsze nam coś odbiera.

Nasz czas stał się walutą, którą płacimy za przyjemności w przemyśle kulturowym

Zobaczcie, mówimy o samochodach. Rozwój motoryzacji spowodował, że jest to najmniej bezpieczny dzisiaj środek transportu. Kuchenka mikrofalowa, która miała skrócić czas przygotowywania przez nas potraw spowodowała, że coraz częściej jemy śmieciowe jedzenie. Pralki czy suszarki, które miały skrócić czas wykonywania przez nas pewnych czynności powodują, że te ubrania nam się szybciej niszczą.

W takim samym kierunku dzisiaj zmierza cały przemysł cyfrowy, tzn. on mówi nam przecież – zaoszczędziliśmy Ci wysiłku, zaoszczędziliśmy Twój czas, który w tej chwili spędzałbyś w bibliotekach, bankach, sklepach, na poszukiwaniu albumu ze zdjęciami, na spacerach, pisaniu listów czy na wymyślaniu jakichkolwiek zajęć, którymi mógłbyś się zająć w czasie wolnym.

Teraz ten przemysł cyfrowy mówi – oczekujemy, że oddasz nam trochę tego czasu, np. na oglądanie 30-minutowego filmu o tańczących dalmatyńczykach, w trakcie którego puścimy Ci kilka reklam, na których zarabiamy. A więc trzeba sobie jasno powiedzieć, że ten świat wirtualny w dosyć istotnym stopniu rekonstruuje nasze potrzeby.

Nawet chyba nie chcę powiedzieć, że on je wytwarza, ale on zmienia te, które już mamy, stara się nam ukazać, że posiada inne sposoby ich zaspokajania – pozornie intensywniejsze, pozornie szybsze, pozornie łatwiejsze. Ale właśnie jak pokazuje historia to zawsze jakimś kosztem. Ten koszt jest oczywiście wpisany w rozwój, bo przecież nikt dzisiaj nie zrezygnuje z samochodów tylko dlatego, że dochodzi do wypadków samochodowych. Nikt nie zrezygnuje z pralki tylko dlatego, że powoduje szybsze zużywanie się naszych ubrań. Wreszcie, chyba nikt nie zrezygnuje z robienia zdjęć smartfonem mimo tego, że wyparowuje z tego magia fotografii.

Czas zaoszczędzony na dostępie do informacji spłacamy oglądaniem reklam i dostępem do naszej prywatności

Ale właśnie teraz musimy sobie zadać pytanie – czy to oznacza, że my powinniśmy iść na ten kompromis i wypracowywać ten kompromis z tą technologią? W przypadku najmłodszych, kiedy tak naprawdę ta technologia wkracza w etapy ich rozwoju, które są bezsprzecznie kluczowe dla rozwoju ich podstawowych umiejętności społecznych, całego dobrostanu emocjonalnego.

Dlatego, że mamy tak naprawdę do czynienia (gdyby spojrzeć jeszcze raz z perspektywy historycznej) po raz pierwszy z takim wytworem technologicznym, który tak silnie wkracza w te podstawowe etapy rozwoju młodych ludzi.

To jest myślę, że dzisiaj kluczowe odpowiedź na pytanie czy my chcemy z przemysłem cyfrowym negocjować ten kształt czy my jednak chcemy, żeby Ci młodzi ludzie najpierw wykształcili podstawowe swoje umiejętności? Dlatego jeżeli ktoś mnie pyta ile dziecko powinno mieć lat, kiedy mogłoby korzystać z mediów społecznościowych to ja mówię, że nie wiem ile powinno mieć lat, natomiast powinno umieć zaspokajać potrzeby, które posiada w świecie rzeczywistym, zanim wejdzie w świat wirtualny, bo jeżeli wejdzie w świat wirtualny i na tej podstawie będzie próbowało konstruować i budować swój system emocjonalny, budować interakcje społeczne to później to się kończy czymś, co kumuluje się w takie wiadomości mamy 15-latki, która pisze do mnie, że córka ma problem z przejściem ze świata cyfrowego do rzeczywistości, umiejętnością poradzenia sobie emocjonalnie z tym przejściem.

Zanim dziecko wejdzie w świat wirtualny powinno nauczyć się zaspokajać swoje potrzeby w świecie rzeczywistym

W dużym stopniu też moim zdaniem dlatego, że część z tych potrzeb, które powinniśmy kształtować w życiu codziennym, w bezpośrednich interakcjach z innymi ludźmi jest kształtowanych w tej rzeczywistości. Także media społecznościowe nie są złe, nie jesteśmy w stanie uchronić przed nimi młodych ludzi, natomiast na etapie rozwoju kluczowych umiejętności społecznych tych młodych ludzi, oni po prostu nie powinni mieć do nich dostępu. Tak, jeżeli ktoś mnie pyta czy dzieci w wieku 7, 8, 9 lat może mieć dostęp do TikToka to – nie, nie może.

Na etapie rozwoju podstawowych umiejętności społecznych dzieci nie powinny mieć dostępu do mediów społecznościowych

Jak rozmawiać z dziećmi o mediach społecznościowych

U nas z TikTokiem, jeszcze kiedy istniał Musical.ly (czyli wcześniejszy protoplasta TikToka), dziewczyny zobaczyły w szkole muzycznej koleżankę, która miała ten serwis i chciały też go mieć. Stwierdziliśmy, że zrobimy eksperyment. Założyliśmy konto na telefonie żony, założyliśmy maksymalne ustawienia prywatności i powiedzieliśmy, że mogą korzystać z Musical.ly, montować sobie te swoje filmiki tylko nie udostępniamy ich dalej. Oczywiście była ta fascynacja na początku przez pierwszy tydzień, może dwa, potem odstawka, potem znowu sobie przypomniały i temat ucichł. W tej chwili tego nie ma.

Teraz z kolei jest kwestia – Tato, wszystko moje koleżanki mają już Instagrama, ja też chcę. Moja najstarsza córka ma 12 lat. Ustaliliśmy, że będziemy się trzymać tego wieku 13 lat, po pierwsze ze względów prawnych, ponieważ nie chcę dawać takiego przyzwolenia na kłamanie. Jeżeli ja dziecku pokazałem, że można kłamać, bardzo łatwo będzie jej później, skoro tata mógł okłamać system to ja mogę okłamać też tatę. Widzę tutaj taką analogię, więc też nie chcę z tego powodu. Ale też ważna jest dla mnie kwestia dorastania i dojrzewania emocjonalnego, żeby jak najpóźniej weszły w ten świat mediów społecznościowych.

Natomiast jest to taka trudna rozmowa z dzieckiem, które Ci mówi, że wszyscy mają. Wymaga cierpliwości i też jakiś argumentów. Wydaje mi się, że to co powiedziałeś, że idziemy w stronę tego jakich narzędzi możemy użyć dla rodziców i teraz o tym chciałbym porozmawiać. Więc ja stwierdziłem, teraz podczas tej naszej rozmowy, że na pewno zanim zaczną korzystać, obejrzę z moimi córkami ten dokument na Netflixie, o którym wspomniałem – „Social Dilemma” czyli dylemat społeczny, który pokazuje właśnie te mechanizmy zapłaty czasem i uwagą za korzystanie. To jest jedna rzecz, czyli uświadomienie jak to działa. Czy masz jakieś inne mechanizmy, narzędzia, pomysły w jaki sposób my możemy dzieciom pomagać poruszać się po mediach społecznościowych?

Mam, ale zanim do nich przejdę to jeszcze chciałbyś odnieść się do tego wątku, że wszystko mają. Kiedyś chyba nawet taki post opublikowałem, że stwierdzenie, że wszyscy mają to jest chyba jedno z największych wyzwań współczesnego rodzicielstwa, próba zareagowania na to, że wszyscy mają. Teraz tak sobie myślę, że to stwierdzenie, że wszyscy mają to nie jest stwierdzenie nowe, prawda?

To była zawsze gdzieś tam próba negocjowania pomiędzy dziećmi a rodzicami czy opiekunami. Bo ja też doskonale pamiętam, będąc dzieckiem, jak „wierciłem dziurę w brzuchu” moim dziadkom o nowy rower. Nawet brałem od kolegów te rowery, przyjeżdżałem pokazywać jak świetnie w nich wyglądam i mówiłem, że wszyscy mają.

Tylko, że wtedy to określenie raczej wynikało z takiej tendencji dzieci do konfabulowania, bo okazywało się, że spośród grupy 50 osób, nagle mają tylko 2. Natomiast, kiedy dzisiaj nasze dzieci przychodzą i mówią, że wszyscy mają to ja mam niestety wrażenie, że naprawdę wszyscy mają. Szczególnie kiedy mówimy o kwestiach związanych ze światem cyfrowym. Więc kiedy dzieci przychodzą i mówią, że wszyscy mają TikToka to ja się obawiam, że naprawdę wszyscy mają TikToka. To jest prawda dzisiaj.

Niezależnie zupełnie od tego, w jaki sposób mielibyśmy z dziećmi taką rozmowę przeprowadzić, prawdopodobnie moglibyśmy tutaj całą listę różnego rodzaju uwag sformułować. Pewnie pierwsza była by taka, żebyśmy od narodzin tego dziecka nie porównywali z innymi. Wtedy jeżeli nie będziemy dzieci porównywać z innymi to ono się nie będzie porównywało do innych, prawda?

To jest jasne. Natomiast niezależnie od tego, rzeczywiście jest to dzisiaj bardzo duże wyzwanie, które rzeczywiście tylko tymi oddolnymi działaniami możemy w tej chwili rozwiązać. Umówmy się, że też potrzeba do tego gdzieś jakiś umiejętności pedagogicznych i że w ogóle dla rodziców to jest trudny temat. Trudna jest ta rozmowa, żeby powiedzieć, że wszyscy mają, a ja nie mam.

Zacznijmy od tego, by od małego nie porównywać dzieci z innymi

Myślę sobie, że właśnie takimi oddolnymi działaniami powodujemy, bo w sytuacji, w której dziecko przychodzi z różnymi rozwiązaniami technologicznymi do nas i mówi, że wszyscy mają to najczęściej tym punktem jest szkoła, że koledzy i koleżanki w szkole mają.

Jeżeli my byśmy zaczęli tą profilaktykę o klas szkolnych, tych najmniejszych społeczności to nagle by się okazało, że nie wszyscy mają, bo ustalaliśmy, że Wy w tym wieku nie korzystacie z tych rozwiązań. Więc to jest do pewnego stopnia też możliwe i takie złagodzenie tej sytuacji dla nas trudnej, pod tytułem – wszyscy wszystko mają.

Nasze zaangażowanie w życie klasy i szkoły oraz rozmowy z innymi rodzicami mogą pomóc w zmniejszeniu liczby dzieci korzystających z mediów społecznościowych

Ale wracając do pytania – rzeczywiście, bardzo mi się ta Twoja wypowiedź przy okazji inauguracji Heroo Mobile podobała, kiedy mówiliśmy o rozmowach. To rzeczywiście jest taki moment, w którym jeżeli my przyznamy przed samymi sobą, że rzeczywiście tak jest, że młodzi ludzie dzisiaj spędzają około 6-7 godzin w świecie cyfrowym to okaże się, że odliczając czas jaki poświęcają na sen to jest prawie 50% czas ich dziennej aktywności.

Musimy sobie uświadomić, że to nie jest tak, że dzieci po prostu siedzą w smartfonie, tylko stamtąd czerpią wzory zachowań, sposoby myślenia, opinie, poglądy, postawy, sposoby bycia, czasami nawet reakcje emocjonalne. Młodzi ludzie, którzy oglądają streamerów jak grają to oni potem to powielają.

Zainteresujmy się światem cyfrowym naszych dzieci. W momencie, w którym rzeczywiście trudno jest nam otrzymać pomoc od tego przemysłu cyfrowego, żeby on nam pomógł trochę w tym ujarzmieniu tej technologii, od dostawców Facebooka, Instagrama, TikToka to chyba rzeczywiście taką najistotniejszą umiejętnością, którą my powinniśmy wykształcić u młodych ludzi to jest dzisiaj umiejętność proszenia o pomoc. Że coś się tu wydarzyło i teraz jak doprowadzić do tego, żeby moje dziecko nie mówiło, że rodzice nie mogą się o tym dowiedzieć tylko, żeby powiedziało, że musi natychmiast zadzwonić do rodziców. Myślę, że w tym wszystkim te rozmowy o tej technologii, o tym w jaki sposób oni funkcjonują są szalenie istotne.

Uczmy dzieci umiejętności proszenia o pomoc i zapewniajmy je, że mogą na nią zawsze od nas liczyć

Ale ja myślę, że powinniśmy pójść jako rodzice jeszcze o krok dalej i nie powinniśmy biernie czekać, aż nasze dziecko przyjdzie do nas i powie, że coś się wydarzyło i teraz jest jakiś problem (bo ten problem już wtedy istnieje), tylko chodzi o to, żeby po pierwsze inicjować te rozmowy, żebyśmy my ukazywali młodych ludziom np. to do czego my docieramy, a co według naszego systemu wartości jest niezgodne z tym co chcielibyśmy przekazać i jednocześnie pokazywać to tym młodym ludziom.

Nie czekajmy aż dziecko zacznie pytać o media społecznościowe, ale sami zacznijmy z nim rozmawiać

Mój 12-letni syn nie ma TikToka, natomiast pokazywałem mu ostatnio trend, dla mnie okrutny z perspektywy przekazywania tych wartości i budowania empatii w świecie wirtualnym, który polegał na oblewaniu wodą małych dzieci. Ja mu to pokazałem i on na to:

– Tato, co z tego, dzieci się parę razy pooblewały.

To jest taki etap, kiedy rzeczywiście kształtują się u niego różnego rodzaju umiejętności społeczne, ale to właśnie ja jestem na wygranej pozycji, bo ja z nim miałem okazję o tym porozmawiać, zanim on do tego dotarł.

To też co mówiłeś, żeby obejrzeć z dziećmi „Social Dilemma”. Pokazać im to, zanim to się dzieje. Inicjować wcześniej pewnego rodzaju rozmowy o tym świecie, zanim one do nich dotrą i zanim ten problem stanie się problemem realnym. Dzielić się też pewnymi doświadczeniami. Ja np. kiedy ten atak spamerski na mój profil został przeprowadzony to mój 12-letni syn był w to zaangażowany od samego początku.

Dlatego, że ja uznałem, że to jedna z najlepszych lekcji, jaką on może dostać, jeżeli chodzi o funkcjonowanie młodych ludzi w świecie cyfrowym. Przykłady tego jak tego nie robić, ewentualne konsekwencje tego co może się wydarzyć i on naprawdę się mocno w to zaangażował, ale jednocześnie widziałem w nim taką trochę przemianę myślenia o tym świecie.

Wiem, że nie wszyscy rodzice (na szczęście) mają okazję doświadczać takich negatywnych sytuacji, ale nie musimy ich my doświadczać. My możemy właśnie pokazywać młodym ludziom, zanim to się pojawi, że ten świat nie do końca funkcjonuje w oparciu o rzeczywistość, że zdjęcie koleżanki na Instagramie wcale nie musi być prawdziwe, że pewne treści, do których docierają nie muszą być prawdziwe, że mogą być fikcją stworzoną tylko i wyłącznie na potrzeby tego świata, a więc taką totalnie oderwaną od rzeczywistości.

Pokazujmy dzieciom, że nie wszystko co widzą w mediach społecznościowych jest prawdą

Myślę sobie, że bardzo istotnym jest też wyprowadzenie młodych ludzi z takiego przekonania, że rzecz, która jest zainicjowana online musi się toczyć online. Ja zawsze mówię, zróbcie to tak:

– Akcja online, ale reakcja offline. Napisze Ci kolega na Messengerze, że potrzebuje od Ciebie pomocy to zadzwoń do niego, porozmawiaj z nim w czasie rzeczywistym. Jak nie możesz się z nim spotkać dzisiaj, bo mamy taką, a nie inną sytuację to połącz się z nim na Skypie. Jeżeli ktoś pochwali się w świecie wirtualnym czymkolwiek to zadzwoń do niego i pogratuluj mu tego.

Żeby młodzi ludzie nie nabywali takiego przeświadczenia, że wszystko może się toczyć w obszarze świata cyfrowego, bo wtedy tylko w taki sposób kształtujemy te emocje, a przecież te bezpośrednie relacje nasze, budowanie więzi świadczą o naszym człowieczeństwie, niezależnie od tego z jakim etapem rozwoju cywilizacji mieliśmy do czynienia.

Starajmy się przenosić relacje ze świata cyfrowego do świata rzeczywistego

Teraz to jest trochę trudniejsze przenoszenie tego świata cyfrowego do świata rzeczywistego ze względu na edukację zdalną. Czyli fakt, że nasze dzieci pół dnia niestety spędzają przed komputerem. Natomiast tu jeszcze chciałbym wrócić do tego, co powiedziałeś o tym, jak pokazywałeś ten negatywny trend na TikToku. Zresztą on jest chyba widoczny na Twoim profilu.

Niestety nie jest, bo został podczas ataku zdjęty, ponieważ został oznaczony jako cyberprzemoc przez tych młodych ludzi i w takim tonie zgłaszali go. A z racji tego, że Facebook tylko i wyłącznie opiera usuwanie postów na podstawie swoich algorytmów, czyli etyczne aspekty technologii rozprawia technologia i niestety w konsekwencji ten post spadł, jak mówią młodzi ludzie, jak usuwają tego typu strony. Bo takie zabawy młodych ludzi też są, czyli umawiają się na konkretny atak, konkretną godzinę i spamują profile lub grupy społecznościowe po to, żeby profil spadł z rowerka (jak to młodzi ludzie mówią).

Mam nadzieję, że mój nie spadnie po tym naszym live’ie. Jeżeli nie mogę dostać się do tego filmu to chciałbym powiedzieć o innych rzeczach, które pokazałem moim dziewczynom. Na pewnym etapie były zafascynowane takimi filmikami z serii 5 minutes crafts albo So Yummy. Krótkie filmiki, które pokazują takie lifehacki, sprytne rzeczy, które można zrobić.

Nie szkodliwe (w teorii), ale bardzo wciągające. Natomiast znalazłem profil jakiejś amerykańskiej kucharki, która zbierała z różnych mediów społecznościowych filmy, gdzie ludzie próbowali zrealizować te pomysły, a później też to realizowała i pokazywała, że to nie wychodzi i jest to tylko udawane. W dużej mierze, moją intencją było pokazanie im, że nie wszystko co zobaczą w Internecie jest prawdą, bo moja córka, kiedy próbowała naśladować te rzeczy z So Yummy i sama robić jakieś ciasto, nie wychodziło jej to wpadała w doła, bo tam im wyszło, a jej nie.

Pomyślałem, że jak ja teraz nie zadziałam i nie pokażę jej, że to wszystko było udawane, że to robili specjaliści, tysiąc rzeczy jest tam pododawanych po to, żeby to się sprzedało, a ona teraz biedna sama 10-latka nie daje rady to później jest porównywanie siebie do innych i już dalej jakieś kwestie depresyjne mogą wpadać.

Drugą rzeczą, którą im pokazałem też był film z kanału Wataha Sylwestra Wardęgi, który bardzo fajną przemianę w swojej twórczości zrobił z prankstera na treści dość społeczne. On tam tak naprawdę pokazywał w jaki sposób romanse na Instagramie, YouTubie, celebrytów uwielbianych przez młodzież są często udawane.

Że oni niby pokazują, że są w sobie zakochani, chodzą razem, ale wszystko to służy tylko nabijaniu popularności, wyświetleń, przekazywanie fanów z jednego kanału na drugi. Jest też taki filmik fajny „Do you live in insta lie?”. Czyli taka gra słów, nie Instagram tylko Insta lie czyli kłamstwo. Wydaje mi się, że pokazywanie takich filmików, może naszym dzieciom pokazać, żeby nie wierzyły we wszystko co widzą.

Na to są bardziej narażone dziewczynki. Bardzo fajnie jest napisane w książce „Pod presją” o epidemii stresu, depresji i lęku wśród dziewcząt.

Więc wydaje mi się, że te nasze działania, pokazywanie tych negatywnych rzeczy, może odnieść jakiś skutek. Mam nadzieję, że odniesie.

Jak Heroo Mobile może pomóc rodzicom i dzieciom w świecie mediów społecznościowych

Rozmawiamy tu już ze sobą prawie godzinę. Także myślę, że powoli będziemy zmierzać do mety. Ostatnie takie dwie rzeczy, które chciałbym poruszyć – Heroo Mobile, w którym wspólnie działamy w radzie programowej jest siecią, w której celujemy tak naprawdę do rodziców młodszych dzieci. To co powiedziałeś, że ten live nie jest tylko dla rodziców nastolatków. On tak naprawdę dedykowany jest zwłaszcza tym rodzicom dzieci młodszych, wczesnoszkolnych i przedszkolnych. Jakbyś mógł tylko rozwinąć w jaki sposób w Heroo my będziemy starać się, żeby uczyć dzieci odpowiedzialnego korzystania także z mediów społecznościowych?

Tak samo jak starałem się tutaj Tobie i osobom, które oglądają nas dzisiaj, uświadomić to, że o ten czas naszego życia, walczymy nie tylko my, ale coraz częściej stara się walczyć ktoś inny to chyba trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – czy chcielibyśmy powalczyć o ten czas naszych dzieci, który ma być poświęcony na ich intensywny w rzeczywistości.

Jeżeli chcemy o to powalczyć to ja myślę sobie, że Heroo, cały Świat Heroo i próba doprowadzenia do takiego racjonalnego, zdrowego i celowego korzystania z urządzeń cyfrowych, po prostu za pośrednictwem Heroo daje rodzicom do myślenia o tym, żeby zainteresować się tym światem, żeby kształtować pewne nawyki. To nawet nie w kontekście monitorowania aktywności dziecka (oczywiście ona jest istotna, im młodszy wiek tym jest bardziej istotna) i to Heroo robi, ale jednocześnie myślę, że właśnie wyzwala taki zamysł u rodziców, żeby się tym zainteresować, bo to jest ważne.

Kształtujmy w dzieciach dobre nawyki technologiczne już od małego

Jednocześnie też widzę, że to co robi Heroo, a czego nie robią inne aplikacje do monitorowania aktywności dzieci w sieci. Ja mam bardzo stonowane i wyważone opinie na temat różnych aplikacji, bo myślę, że my nie do końca możemy zastępować technologii technologią, bo to jest błędne koło. Natomiast Heroo idzie dalej i mówi – ale wy się podłączcie do rzeczywistości, wy coś zróbcie, posprzątajcie swój pokój. Teraz, jeżeli rodzice widzą w sposób realny i mówią sobie tak:

O kurcze, a ja się zastanawiałem i ciągle mówiłem nie graj, za dużo grasz. Ciągle się skupiałem na czasie.

Heroo nie próbuje zastąpić technologii kolejną technologią, ale idzie o krok dalej i przeciwstawia jej siłę relacji

A my przecież nie mamy się nie skupiać na czasie i nie powiedzieć ile czasu dzieci korzystają z mediów społecznościowych, tylko mamy sobie zadać pytanie – czego one w tym czasie nie robią, a co jest dobre dla ich rozwoju? To jest prawidłowo postawione pytanie, bo ono przenosi punkt ciężkości z samego czasu – grał 2, 3 godziny, ale czego on w tym czasie nie robił?

Nie kłócił się z rodzeństwem, co ma istotny wpływ na to w jaki sposób rozwija różnego rodzaju umiejętności, nie jeździł rowerem, nie przebywał na świeżym powietrzu itd.

Myślę sobie, że właśnie mimo tego, że Heroo w tym momencie pomaga w kształtowaniu tych zdrowych nawyków u młodszych dzieci to rodzicom daje takie realne wsparcie w takim sposobie myślenia o tej rzeczywistości, że to jest naprawdę ważne. Myślę, że to skutkuje na przyszłość, kiedy nasze dzieci zaczną wkraczać w świat mediów społecznościowych.

Dobrze ukształtowane nawyki pomogą naszym dzieciom, gdy wejdą w świat mediów społecznościowych

Szkolenia Jakuba Andrzejczaka

Także wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę heroo.pl. My wspólnie działamy w Radzie Programowej i mamy nadzieję, że właśnie ta inicjatywa, która ma bardziej niż kontrolowanie za ideę postawić sobie wspieranie rodziców i wspieranie dzieci będzie działała. Więc zachęcamy. A już ostatnie moje pytanie Jakubie – jakby ktoś chciał znaleźć Ciebie w sieci, bądź skorzystać z Twoich szkoleń, które też posiadasz to gdzie powinien się udać?

W pierwszej kolejności to zachęcam oczywiście do śledzenia mojego profilu na Facebooku, bo tam staram się w miarę regularnie publikować jakieś porady dla rodziców czy wskazówki dotyczące tego jak Ci młodzi ludzie w tej rzeczywistości funkcjonują. Staram się ujawniać pewne też ciemne przestrzenie tego Internetu, za co niestety przepłaciłem tutaj sporo różnego rodzaju atakami. To zresztą dosyć osobliwa sytuacja, że ja się tym zajmuję i sam zostałem tego ofiarą, ale tak to niestety jest.

Także zapraszam na mój profil na Facebooku @oswajanieświatacyfrowego i zapraszam oczywiście osoby zainteresowane do skorzystania z moich szkoleń na mojej platformie video szkoleń www.andrzejczakszkolenia.pl. W szczególności dla pedagogów, psychologów, ludzi pracujących na co dzień z dziećmi i młodzieżą – do nich głównie skierowane są te moje video szkolenia, ale też jest szkolenie skierowane bezpośrednio do rodziców.

Dziękuję Ci bardzo serdecznie za rozmowę, za ten czas. Życzę, żeby Twój profil odzyskał swoją świetność po tych atakach i żeby to się więcej nie powtórzyło. Wszystkiego dobrego na tej drodze edukowania dzieci, rodziców i nauczycieli w świecie cyfrowym.

Dziękuję bardzo. Bardzo miło mi się rozmawiało. Bardzo dobrze chyba produktywnie, wspólnie spędzony czas. Chyba będzie trzeba go powtórzyć, może w innym temacie.

Z przyjemnością. Także do następnego zobaczenia.

Rozdział 10 H2

Dodatkowe info H3

Moje pytania H4

Gość P

Zgadzasz się? Chcesz coś dodać?
A może gadam bzdury?

 Podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu poniżej, napisz do mnie

i puść ten post dalej w świat:

Skoro doczytałeś do końca, to chyba Ci się podobało 😉 Pozwól zapoznać się z tym wpisem także Twoim znajomym:

Twoje dziecko ma już telefon? A może dopiero planujesz taki zakup? Dołącz do specjalnej grupy dla rodziców:

O mnie

Nazywam się Jarek Kania i pokazuję jak stać się rodzicem, jakiego sam chciałbyś mieć.

Zobacz więcej

Gość odcinka

dr Jakub Andrzejczak

Badacz w dziedzinie technologii cyfrowych  oraz jej wpływu na socjalizację i edukację młodych ludzi.

  

Spis treści

Więcej w temacie

Rodzicielskie wskazówki

Nowym artykułom często towarzyszą dodatkowe materiały z rodzicielskimi wskazówkami. Mogę Ci je wysyłać bezpośrednio na mejla. Chcesz?

Na początek otrzymasz ode mnie 3 soczyste ebooki.

Polub - to nie boli

Więcej inspiracji

Lubisz niespodzianki?

t

Kliknięcie znaku zapytania przeniesie Cię na losowo wybrany artykuł.

Daj się zaskoczyć 😉

Poznaj 6 zaskakujących sposobów, by Twoje dziecko mniej korzystało z telefonu.

Podaj swój adres email i już dziś zacznij zmieniać technologiczne nawyki w swojej rodzinie.

Udało się! Zgadnij kto właśnie napisał do Ciebie mejla ;)